Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rodzinna waśń - Powrót pradziada...
Mohamed Khaled:
//Jest palisada. Brama na szerokość 2m. Ognisko na środku obozu, siedzi przy nim 4 kolesi. Kolejnych czterech stoi na strażnicach. 3 stoi na straży namiotu, gdzie najprawdobodobniej znajdują się niewolnice. Kolejnych pięciu ćwiczy za karczmą szermierkę, a ostatni siedzą w namiocie karczemnym. W okręgu 5 metrów od twojego namiotu, nie ma strażników.
Rakbar Nasard:
- Gdyby coś poszło nie tak, uciekaj na północ. – mówił zdejmując kostur z pleców. – Ja się zajmę tymi przy ognisku oraz tymi co ćwiczą, o tam. – pokazywał kompanowi przez szparę w namiocie. – Ty zaś musisz zaatakować tych przy namiocie niewolnic i tych na wieżyczkach. Będą nam szyć do dupy, ale mamy przewagę w postaci zaskoczenia. Powodzenia.
W tym momencie wypadł z namiotu. Skupił się na grupce czterech bandziorów przy ognisku. ÂŻywioł, który tak im się podobał ze względu na życiodajne ciepło, zaraz ich zabije.
- Heshar anash grishil! – wypowiedział formułę zaklęcia.
Pobraną energię magiczną skupił w prawej ręce, tworząc ognisty płomień. Za pomocą psioniki cisnął ogniem w przeciwników. Ogień to bezwzględny żywioł, natomiast ogień stworzony z magii jest nieporównywalnie gorszy. Płomień stopniowo oplatał coraz to kolejnych ludzi, kończąc swój niszczycielski bieg na czwartym bandycie. Skutki ataku były okrutne – ludzie krzyczeli, wili się, uciekali, wszystko jednak na nic. Płomienie te były nie do ugaszenia. Pierwszy - ochroniarz, który poczuł ogień na plecach zmarł w ciągu sekundy, nie zauważywszy zagrożenia. Jego skóra skruszała, włosy wyparowały. Truchło człowieka, który skurczył się niewyobrażalnie, upadło na ziemię, rozsypując się. Drugi - nordzki wojownik, zdążył się tylko odwrócić i zobaczyć, co dzieje się z tego kompanem. ÂŻywot jego trwał niewiele dużej od poprzedniego wroga, bowiem płomień momentalnie objął głowę i tors, przepalając najważniejsze organy człowieka. Kolejne martwe ciało, tym razem na pół spalone. Trzeci - nordzki wojownik, podobnie jak pierwszy, nie miał kompletnie szans na reakcje. Płomień objął go od boku, spalając lewą nogę, rękę i głowę. Bardzo mało z niego zostało. Gdyby jakoś zjawili się tutaj Valfdeńscy śledczy, nie byliby w stanie określić co to w przeszłości było, czy kretoszczur, czy człowiek… Ostatni zaatakowany ochroniarz zobaczył przed śmiercią najwięcej. Ujrzał agresora, zdążył zawrzeszczeć i podjął nawet próbę ucieczki. Niestety – dla niego, płomień liznął jego plecy. Przebiegł może ze trzy metry, kiedy ogień przeżarł skórę, mięśnie, kości i dotarł do organów. Truchła wyglądały strasznie, odór spalenizny wzbił się w powietrze i palił w nos. Zapanował chaos.
4x Nordzki wojownik
12x Ochroniarz
Nawaar:
- Wzajemnie. Rzucił do Rakbara. Kharim w tym samym czasie przemieścił się, do trójki bandytów pilnujących niewolników. Zostali bardzo zdziwieni jego obecnością. - Witajcie panowie. Rzekł krótko już, po chwili dobył młota i zaczęła się rzeź niewiniątek. Rakbar w końcu wszystko zaczął i nawet mu to wyszło trzeba mu przyznać. Dalej nie było czasu na gadanie gdyż jeden z nordyckich wojowników dobył miecza i począł machać w krasnoluda. Najpierw pchnął klingą w głowę. Paladyn odbił atak tak, że miecz przeleciał mu grubo nad głową. Kraś wtedy obniżył młot do ziemi i uderzył nim w podbródek woja, który pękł rozwalając całą żuchwę i wsypując większość zębów. Nord wywrócił się, ale jeszcze dychał Kharim solidnym uderzeniem młota trafił w czaszkę woja, z mózgu nie było co zbierać. Następnie kolejny z ochroniarzy doskoczył do paladyna ten już zdążył dobyć miecza, lecz Kharim użył telekinezy na lewą nogę, którą szarpnęło wojownika wywracając go na plecy. Rycerz opuścił młot na ziemię, zebrał moc magiczną i wypowiedział inkantację. -Izeshar! . W dłoni pojawił się pocisk esencji, który lśnił mocą samego boga światła krasnolud pchnął kulę telekinezą w stojącego wojownika nim ten dobył łuku trafił w głowę, która spopieliła się, pod wpływem zaklęcia. Paladyn teraz dobył kiścienia i tarczy. Chciał teraz załatwić ostatniego z przeciwników. Ochroniarz wstał i rozpoczął pierwszy natarcie celował w brzuch krasia, ten skutecznie zbił atak tarczą. Człowiek nie spodziewał się, co teraz się stanie Kharim zrobił obrót tak, że stał bokiem do woja i zrobił zamach kiścieniem w kolano. Więzadła, i inne rzeczy będące w środku zostały uszkodzone. Bandyta odruchowo chwycił się za kolana zostawiając miecz na ziemi. Paladynowi już, pozostało dobicie mężczyzny i Kharim z wysokości zrobił zamach w potylicę człowieka z racji braku ochrony srebrna głownią przebiła się do mózgu, to był koniec tej walki. Następnie wziął z ziemi młot i zaczął osłaniać się tarczą na wypadek lecącego bełta.
2x Nordzki wojownik
11x Ochroniarz
Rakbar Nasard:
Bandyci – ochroniarze, ćwiczący szermierkę widząc zaistniałą sytuacje przystąpili do walki. Zbliżyli się niebezpiecznie blisko, kiedy zrozumieli swój błąd. Rakbar zwrócił swoje niszczycielskie moce w ich stronę. Mając obie ręce wolne:
- Anash! – wykrzyczał inkantację zaklęcia.
Wtem stworzył z energii magicznej granat magmy, który rzucił w nadbiegających wrogów. Jako, iż promień wybuchu obejmuje duży obszar, w strefie zagrożenia znalazło się trzech z pięciu nadbiegających przeciwników. Eksplozja okrutnie rozczłonkowała dwóch pierwszych ochroniarzy, rozrzucając ich szczątki wkoło potęgując rozgrywaną masakrę. Tak niestety kończą się wojaczki w niepełnym uzbrojeniu. Trzeci przeciwnik nie zaznał litości. Znajdował się on bowiem na krawędzi obszaru wybuchu, przez co stracił jedną nogę i rękę. Krzyczał, wierzgał i drapał z bólu. Otwarcie zamkniętego układu krwionośnego w głównej mierze przyczyniło się do śmierci. Mężczyzna zmarł po kilku minutach, gdy walka z pozostałymi jeszcze trwała. Leżąc w kałuży swojej krwi widział podające trupy swoich kompanów…
- Heshar anash! – padła kolejna formuła zaklęcia.
Mag stworzył pocisk z pobranej energii magicznej i rzucił go we wroga, celując w głowę. Morderczy ogień pacnął w twarz ochroniarza, paląc i topiąc ją. ÂŚmierć była natychmiastowa, bowiem mózg uległ natychmiastowemu spaleniu w momencie uderzenia pocisku. Kolejny trup padł na ziemię.
Tymczasem ostatni z bandytów wcześniej trenujących już dobiegał do maga…
2x Nordzki wojownik
7x Ochroniarz
Nawaar:
Kharim widząc zaistniałą sytuację przestał się kryć, za tarczą i ruszył w stronę jednej z wieżyczek dzierżąc młot w rękach. Gdzie stał już ochroniarz z naładowaną kuszą długo nie zajęło kiedy bełt został wystrzelony w jego skromną osobę niziołka. Krasnolud w biegu użył przemieszczenia i już, po chwili znalazł się przed ochroniarzem, a bełt wbił się w ziemię. Paladyn wykorzystując zaskoczenie człowieka młotem uderzył go w między oczy. Atak spowodował zmiażdżenie twarzoczaszki i zgon oponenta jednocześnie strzelec spadł z niej. Kharim położył się na podłodze strażnicy, żeby uniknąć nadchodzących bełtów.
2x Nordzki wojownik
6x Ochroniarz
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej