Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rodzinna waśń - Powrót pradziada...

<< < (9/26) > >>

Mohamed Khaled:
Dobrze... - skłonił głowę. Zagwizdał do swego człowieka. Zbierz wrony. Mamy zadanie... - po czym wsiadł na swego czarnego mustanga. Według twej woli, mamy się spotkać za tydzień? Możemy to obskoczyć w trzy dni. - widać, że nie chciał Cię opuścić na długo. Czyżby wolał chłopczyków? A może chciał się szczyć tym, że jako pierwszy mógł z tobą rozmawiać...

Rakbar Nasard:
- Nie. Ja zjawię się tutaj dopiero za tydzień. Liczę na ciebie, sługo. To ważne zadanie. Towar ma być dowieziony w całości! - mówił sącząc wino.

Mohamed Khaled:
Dobrze panie... - Posmutniał wielce, jednak chyba wolał chłopczyków. Czternastu czarnych jak wrony - stąd ich nazwa - ludzi zniknęło za górami, mknąć ku słońcu które miało zanieść, i które o poranku przynieść miało krwawe żniwa... Coś jeszcze panie? - zapytał jakiś pachołek. Młody mężczyzna, koło 19 lat.

//Rakbar... Dobre rozwiązanie :P Miałem pisać właśnie, że świat jest wasz. Ja tylko kieruje poszczególnymi wątkami :D

Rakbar Nasard:
- Powiedz, czy jest w pobliżu więcej mych sług?

Mohamed Khaled:
Tu w obozie jest jeszcze dwudziestu ludzi. No i oczywiście niewolnice. Chcesz jedną? Chyba musi Ci brakować kobiecego ciepła po tylu latach... A wracając, z 20km stąd na północ powinien być jeszcze jeden obóz. Jakoś tak koło setki naszych tam stacjonuje.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej