Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rodzinna waśń - Powrót pradziada...

<< < (8/26) > >>

Mohamed Khaled:
//Koło 7m.

Rakbar Nasard:
Mag ruszył pewnym krokiem w ich stronę. Gdy dystans dzielący go od straży był niewiele mniejszy niż 5 metrów, przemówił:
- Na kolana, kmioty! - w tym momencie przyciągnął za pomocą psioniczej siły jednego - tego bardziej gadatliwego strażnika. - Jam jest ten, o którego wołaliście. Ten, o którym marzyliście. Jam Cryosis! - starał się mówić flegmatycznie, ale wyraźnie. - Prowadź mnie sługo tam, gdzie was więcej jest, bym mógł wydać wam rozkazy!
Machnął prawą ręką, aby dać znak Kharimowi, by podążał za nim.
- To mój sługa z mojej woli. Moja wola to wasza przyszłość. - dopowiedział mocno zniecierpliwiony.

Nawaar:
Dobrze, to wymyślił muszę udawać jego sługę. Policzę się z nim, po robocie w końcu ucierpiała moja duma. Choć sumie sam chciałem mu taki pomysł podsunąć, ale nie zdążyłem powiedzieć. Pomyślał krasnolud. Starał się również nie dawać jakiś innych oznak, że udaje i postanowił wykonywać rozkazy do czasu, aż nas zdemaskują. - Tak jest panie! Kharim ruszył wolno, za magiem w nadziei, że ta szopka wypali.

Mohamed Khaled:
Klęki przed wami. Zrobili parę ukłonów, po czym Cię zaprowadzili. Już w obozie wyszedł do was ich przywódca. - Witaj magu! Widzę że nasz pan spełnił swe obietnice, i Cię wskrzesił.... Kiedy to się stało? Słyszałem że zaledwie dwa dni temu ruszyli ku tobie słudzy Dextera. - Kląkł przed tobą. - I widzę, że nowe ciało. Młode... Ale co my tu gadamy... Chodźmy do karczmy! - zaprosił się do "tawerny". W rzeczywistości był to zwykł namiot z kilkoma stołami. Czego się napijesz?

//Moja obecność może być sporadyczna, bo matka do szpitala pojechała, i przez najbliższy czas nie wyjdzie.

Rakbar Nasard:
- Witaj. Cenię sobie lojalność, także wiedz, że w pewnym momencie zostaniesz za to wynagrodzony. - usiadł na taboreciku. - Napije się wina, dużo wina. Minęło tyle czasu, tyle przemilczanych lat. Pora na relatywnie rewelacyjne rewolucje! - dodał z entuzjazmem. - Także mam już dla was cel. Udasz się ze swoimi ludźmi w jedno miejsce na południu wyspy. To sprawa pilna, a więc macie wyruszyć dzisiaj, teraz! Udacie się do pewnej chatki, znajdującej się około 100km na południe w linii prostej od Atusel. Znajdziecie w niej zapewne szczątki człowieka, który przetrzymywał dla mnie trzy 300kg skrzynie i piętnaście beczek... Mój towar jest zakopany przed drzwiami. Macie towar zabrać i przywieść tutaj. Nie wolno wam do niego zajrzeć, ani go uszkodzić. Spotkamy się w tym samym miejscu co dzisiaj za tydzień. Gdy wrócę, mam zastać towar.

// Ok. Daj znać, jeżeli będziesz chciał ją zawiesić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej