Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rodzinna waśń - Powrót pradziada...
Mohamed Khaled:
Jestem Edward. To mój brat Ade, szef okolicznych bandytów - Ortega, Valkirian - dawny znajomy. A tych dwóch, to nie wiem skąd są.. Z północy, ale skąd tego nie wie nikt. Mało mówią... - Skinęli do was głowami - Przejdźmy może pierwsze do historii Kratosa. - Przerwał na chwilę, zwracając uwagę by jego towarzysze odeszli. Ojcem Kratosa był Demon. W sumie nadal jest. Mag od młodości szkolony był na wojownika, lecz jego przeznaczenie było inne. Z tego co udało nam się ustalić, jego pradziadek władał wszystkimi żywiołami, i zakazanymi - coś jak wasz król. Został jednak zdradzony, i zabity przez swojego syna. Ten z kolei zabity przez swojego - ojca Cry'a. Od wieków przeznaczeniem jego rodziny było mordowanie swych ojców. Trudnością tym razem było to, że Kratos ma brata - maga zaklęć zakazanych. Niestety, ten zamiast pomóc wypełnić przeznaczenie, zawsze utrudniał. Przyłączył się do swego ojca, i od tamtego czasu toczą krwawy bój. Wszystko jednak zaczęło się komplikować, gdy mag zginął. Głupek wypił krew wampira, a jakby tego nie zrobił, żyłby jeszcze.... Na dodatek spłodził bękarta, co dodatkowo utrudnia fakt - że jego dziadek właśnie w tej chwili jest budzony z snu śmierci. Nie wiem po co go budzą, lecz jeśli im się uda, żaden człowiek znający wcześniej chodź po części Kratosa nie będzie mógł żyć spokojnie. I to jest właśnie wasz cel. Macie nie dopuścić, by powstał. Zaatakujecie dwa obozy z moimi ludźmi, po czym ruszycie ku północy. Tam będziemy na was czekać... Po czym rzucił coś na ziemie, a tak obróciła się w zasłonę dymną. Znikł wam z oczu. Na ziemi leżał jedynie list w którym napisano: "Mała rada: Użyjcie podstępu. W obozach jest troszku ludu."
Nawaar:
Krasnolud ponownie usłyszał historię Kratosa, ale o pradziadku pierwszy raz. - Zapowiada, się ciekawie. Mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z wyprawy co?. Kharim, pytał bo wolał mieć pewność w końcu muszą rozbić dwa obozy, a na jednego krasnoluda to jednak za dużo.
Rakbar Nasard:
Rakbar był zażenowany bo oczekiwał dyskusji, w której mógłby zadać pytania, a nie wysłuchania chaotyczne wygłoszonego monologu. Historia była tak skomplikowana i w zły sposób przedstawiona, że niewiele z niej zrozumiał. Gdyby nie słowo: demon, z pewnością odwróciłby się na pięcie i zrezygnował z podróży.
- Straszna to historia. Trzeba doprowadzić do końca tego plugawego rodu. Demon! Kolejny chętny oddać swoje jestestwo i tożsamość! Czy dobrze zrozumiałem, Kharimie, że „budzony” jest ojciec Kratosa, demon? Nie podoba mi się również atak na te obozy. Czy twoja wiara pozwala na mordowanie niewinnych ludzi? Edward wszak nie powiedział, kto w tych obozach się znajduje. Wskazał cel i sobie poszedł, kretyn.
Obrócił się wokoło, czy reszta osób przedstawionych przez Edwarda zniknęła wraz z nim.
// Zniknęła?
Nawaar:
- Dla mnie to nie będzie typowy demon, tylko wskrzeszą złego nekromantę, który wszystko zniszczy. Jeżeli nie pozbędziemy się jego, armii to będzie ciężko zwyciężyć z magami otoczonymi armią szermierzy. Jak uważasz?. Jeżeli rezygnujesz, to odejdź teraz nikt żalu do Ciebie nie będzie miał, a o moją wiarę się nie martw to moja sprawa.
Rakbar Nasard:
- Nie mnie potem rozliczy z tego Zartat. Tak jak ci wcześniej napomknąłem, ja jestem niezależny. Jeżeli w tych obozach są źli ludzie to pomogę ci w ich eliminacji. To w końcu ojciec Kratosa był demonem czy nekromantą?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej