Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnica Bobra - Polowanie
Kenshin:
Kenshin ruszył, za czerwonym orkiem robiło się gorąco budynek mógł w każdej chwili się zawalić. Ork zasłonił twarz koszulą, żeby móc w ogóle oddychać. W końcu dotarł, do czerwonego, który zrobił wyłom z jeden ze ścian. Przyszły adept wyskoczył, przez dziurę unikając uśmiercenia, przez płomienie jak i przygnieceniem elementami budynku. Himura nawet nie zauważył, gdzie podział się Mohamed widocznie obrał inną drogę.
Mohamed Khaled:
A ja się cofnąłem , boż gówno znalazłem. Przeszedłem przez wyłom. Zbieramy się, jednak nie dotrę z wami do końca. Teraz, gdy wszystko się spierdoliło, muszę zniknąć na jakiś czas. Zwróciłem się do towarzyszy. Klepnąłem Kenshiego. Dzisiaj udowodniłeś, żeś wart swego orku. Z mojej strony możesz spodziewać się koleżeństwa, nie zamierzam nigdy na ciebie polować za to coś uczynił - klepnąłem go raz jeszcze uśmiechając się szeroko. Skierowałem się z nimi pod bramę, by jak najszybciej stąd uciec.
Mogul:
A ze strony orka w stronę Mahomeda poleciała pięść.
- Już drugi raz spierdoliłeś sytuację. Uważaj kurwo gdzie i w kogo strzelasz następnym razem.
Kenshin:
Mogul miał rację, dlatego Kenshin się nie odzywał, tylko pokiwał głową a na słowa człowieka odpowiedział. - Miło, tylko nie rozpowiadaj kim byłem, ani kim jestem i możemy żyć w zgodzie. Jednak dręczyło, go coś i postanowił zapytać. - Co teraz, mamy robić?.
Mohamed Khaled:
Uciekamy, proste! - po czym pobiegłem do bramy. Ukradłem konia, po czym skierowałem się do towarzyszy. Mam do was ostatnią prośbę. Gdy dotrzecie do Renfri, nie mówcie jej co się ze mną stało. Niech uważa że nie żyje, przynajmniej póki co. Po czym ruszyłem wolnym truchtem ku kolonii Mor Andor
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej