Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarna Polewka
Rikka Malkain:
To może się udać... O ile faktycznie cwaniaczek będzie chciał tu wejść. No cóż, zawsze można spróbować.-Powiedziała siadając pod ścianą. Oby niedźwiedź faktycznie spał i nie przylazł do nich, gdy będą czekać...
Mohamed Khaled:
Dobra... - rzekłem cicho, i wyszedłem ku światłości. Panie! - krzyknąłem do celu - Niedźwiedź nie żyje! Ktoś inny go zabił! Chodź tu, i zobacz! Najlepiej sam, bo ciasno tu jak w dupie.....
Rikka Malkain:
Co? Mój niedźwiedź nie żyje? Barti idioto! Tego to żeś nie potrafił rozpoznać!
Jak niby?
Srak i na wspak.-Powiedział i poszedł w stronę jaskini. Przepchnął się przez Rikke i Mohameda, po czym wszedł do środka.-Ej! Podaj mi ktoś pochodnie, bo nie tylko ciasno, ale i ciemno tu jak w dupie!-Zawołał. Tym który przyniósł mu pochodnie był psiarczyk.-No. Możesz ją za mną nieść.
Myśliwy już też się sposobił żeby wejść do groty za nimi. Rikki zastąpiła mu drogę.-Poczekaj! Coś jest twojemu koniowi.
Mojemu?-Obejrzał się zdziwiony na swojego wierzchowca stojącego sobie spokojnie kawałek dalej. Dziewczyna puściła szybko oko do maurena. -Co niby?
Oj, chodź. Pokażę ci. Widzisz jak dziwnie parska?
Mohamed Khaled:
Chodź za mną panie - rzekłem. Poprowadziłem go w głąb jaskini. Szliśmy chwilę, gdy zdawało się że to już koniec. To już koniec drogi... dla ciebie. - powiedziałeś cicho, po czym wytrąciłem mu pochodnię. Szybko znalazłem się za nim, zatkałem usta. Uderzyłem go z całej siły w nogę - udo dokładnie, tak by nie miał jak chodzić. Zaczął jęczeć z bólu (O jezu :P), lecz moja ręka uniemożliwiała mu to. Tak ledwo nie płaczącego, popchnąłem w przód jaskini, mając nadzieje że jest tam niedźwiedź. Po tym czynie zacząłem się cofać...
//Psiarczyk jest u cb chyba, co nie? :P Mam nadzieje...
Rikka Malkain:
//Oj no on właśnie poszedł z nim, a Rikki zatrzymała tylko myśliwego. Dlatego też... :)
//Cofam akcje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej