Tereny Valfden > Dział Wypraw

"A może wina?" - czyli epicka popijawa u bandytów..

<< < (3/5) > >>

Iwanowicz:
Lekko zaniepokojony i zmieszany tym co udało mi się dojżeć postanowiłesprawdzić co dzieje się w pobliżu ognia. Nakazałe wierzchowcowi aby z galopu przeszedł w kłus, a on sam dobył swoją broń (miecz obywatela). Skierował konia w kierunku ogniska i dzierżąc w dłoni miecz starał się dokładnie przyjżeć zaistniałej sytuacji, aby mieć lepsze rozeznanie, w jak najkrótszym czasie. Co tu się do cholery jasnej dzieje. Pomyślał. Jednak jego usta jednak nie wydawały żadnego odgłosu. Nie chciał przyciągać zbytniej uwagi, jeżeli nie byłoby to konieczne. Chodź zapewne odgłos kopyt jego wierzchowca już ktoś zasłyszał.

Mohamed Khaled:
Może i by ktoś zwrócił na to uwagę, ale podjeżdżając bliżej ogniska ujrzałeś w sztok pijanych pięciu mężczyzn. Na ziemi leżało kilkanaście butelek wódki, i innych trunków wysoko alkoholowych. Wszyscy nadal pili, a dziewczyna która też tam była tańczyła dla nich. Skąpa ubrana była, i tańczyła (xD). Wśród tych oto ludzi, ujrzałeś tego którego szukać miałeś...

Iwanowicz:
Dosyć mocno zdzwiony spotkaniem tego mężczyzny w takim okolicznościach, przez chwilę przyglądał sie sytuacji. Nie żeby jakoś był faktem okoliczności zaskoczony, raczej tym, że miejsce spotkania tak nagle uległo zmianie. Nie bardzo wiedząc co ma robić starał się podjechać bezszelestnie jaknajbliżej obozu. Po czym zsiąść z konia i ostentacyjnie zakaszleć chcąc zwrócić na siebie uwagę mężczyzn. Naprawdę co tu się wyprawaia. Lud prosty, mało wymaga od świata.

Mohamed Khaled:
Wszyscy się do ciebie odwrócili. Twój cel wyciągnął miecz, tak jak reszta. Zza krzaków wyszło jeszcze 20 - trzeźwych(!) kuszników. Mierzyło do ciebie. Czego tu chcesz pomiocie piekielny?! HiP! - odezwał się ów mężczyzna.

Iwanowicz:
Zaskoczony całym tym obrotem sytuacji pomyślał: Naprawdę? Co tu się kurwa wyprawia?! Nie czekając aż jakiś bełt utkwi w jego czaszcze, lub innej części ciała opuścił znacznie miecz, ale na tyle wysoko by w razie koniecznosći przyjęcie pozycji obronnej nie było zbyt czasochłonne. Starał się powiedziecieć spokojnym głosem:
- Witaj. Cała sytuacja jest dosyć groteskowa, możesz wierzyć lub nie ale dostałem zadanie towrzyszyć Ci w podróży. Miałeś na mnie czekać w stolicy. Jestem Verner.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej