Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bractwo Ciemności

<< < (20/148) > >>

Isentor:
//Tak nadal jesteś nieprzytomny. Cała akcja dzieje się jednocześnie, ponieważ pociski jeszcze lecą w stronę dwóch graczy.

Przed Darlenitem buchnęło ciemnozielonym podmuchem, w którym zatopiły się dwie kule wystrzelone przez podżegacza. Opadający dym ujawnił sylwetkę Isentora, mag trzymał się za szyję, która obficie krwawiła, druga kula trafiła idealnie w serce. Z klatki piersiowej mistrza sączyła się czarna krew.



//Elrond w stronę Twojej głowy i serca został wystrzelony pocisk. Dosięgnie Cię w ciągu niecałej sekundy.
//Wykonanie uniku jest w takiej sytuacji niemożliwe

Canis:
Salazar chwycił się za krwawiącą szyję próbując tamować krwotok, zaś drugą dłonią chwycił się za klatkę piersiową w miejscu dziury. Swymi siłami usadowił się w pozycji siedzącej, aby krew nie zalewała go aż tak szybko. Rozglądał się na boki czy może komuś pomóc w uratowaniu życia.

Elrond Ñoldor:
Zniknął w szarej mgiełce. Pociski ją przebiły i uderzyły w ścianę po drugiej stronie. Elrond teleportował się za bar. Wiedział, że w najgorszym przypadku będzie miał tylko piętnaście sekund na to by zabić albo wykończyć większość.

Isentor:
//bandyta podżegacz 7/8 - tak wygląda poprawny zapis.
//Akcja toczy się dalej. Oczywiście poniżej nagradzam tych, którzy nie usłuchali mojej prośby.


5 z 7 pozostałych przy życiu podżegaczy zaczęło nerwowo przeładowywać broń. Dwóch pozostałych rzuciło pistolety, sięgnęło po broń i rozpoczęło natarcie. Pierwszy ruszył na Fakirona, ciął od góry do dołu sztyletem po jego klatce piersiowej tworząc ranę głęboką na 1 centymetr, długą na 25 centymetrów. Następnie skierował ostrze wprost na serce adepta i zamachnął się do pchnięcia. Drugi odnalazł ukrytego Salazara, szybkim ruchem wbił mu sztylet w lewą nerkę, ostrze zatopiło się po 30 centymetrów. Szybko wyciągnął sztylet i spróbował zadać drugi cios próbując ciąć poziomo po szyi jaszczura.


//Przez następne 15 sekund 5 bandytów podżegaczy przeładowuje broń.
//Nieprzytomni i martwi nadal tacy pozostają.
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_pod%C5%BCegacz

Elrond Ñoldor:
Skoncentrował moc, skrzyżował ręce na piersiach i wypowiedział szybko, ale wyraźnie zaklęcie
- Aresh elishesh oshia hush ilishash! - jego ciało momentalnie pokryło się szarością, która przeistoczyła maga w kamień. Teraz, mając obronę, przelazł przez bar i z wyciągniętym kosturem natarł do ataku. Atakował zajętych przeładowaniem broni. Walił z boku, celnie, celując w głowę najbliższego z podżegaczy. Jego mózg rozprysł się na ścienie obok.
Jego czary były aktualnie mocno wytłumione, ale zauważył cień szansy. Posadzka karczmy nie była drewniana. Była kamienna. Chyba kamienna, bo naniesiony piach i błoto zakrywał co było pod spodem. Ale i to wystarczyło.
Pchnął dłońmi wypowiadając inkantację czaru.
- Aresh! - pod grupką przeciwników wystrzeliły cztery kamienne, ostre jak brzytwy kolce. Dwójka stojąca w miarę blisko siebie została na nie dosłownie nadziana.

bandyta podżegacz 4/8

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej