Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Isentor:
//Podłoga karczmy jest drewniana, jeśli nie wiesz wystarczy zapytać.
Zaklęcie Elronda nie poskutkowało.
bandyta podżegacz 6/8
Fakiron:
//Nie żyję? <huh>
Malavon:
Wychyliłem się zza baru i pobierając moc wyciągnąłem dłoń przed siebie. -Izosh! W ręku pojawił się lodowy sopel, którym cisnąłem z pomocą telekinezy w podżegacza. Drugiego szybko namierzyłem wzrokiem. Padło na tego, który brał zamach na serce mojego towarzysza. Psionicznym impulsem złamałem kark nieprzyjacielowi i znów schowałem się za barem.
bandyta podżegacz 4/8
Elrond Ñoldor:
// Lajf is brutal.
- O - jęknął tylko. Ale na jęczeniu się skończyło. Był przecież na tyle blisko przeciwników, by ich dalej tłuc. Zamachnął się i rozwalił głowę kolejnemu z ładujących swoje bronie bandytów. Gdy tamten padał martwy, Elrond pozwolił kosturowi upaść, a samemu rzucił się z mieczem i sztyletem w łapach, na pozostałą trójkę, która przeładowywała broń. Ostrza ugodziły jednego z nich w brzuch, po celnym pchnięciu. Reszta miała trudności z nabiciem broni. Edzio ważył swoje.
bandyta podżegacz 2/8
Canis:
Salazar otrzymawszy cios w nerkę, skierował dłonie po obie bronie chwytając w jedną srebrny, w drugą z czarnej rudy sztylet. Posiadał wyższy stopień wyspecjalizowania w walce sztyletem. Sztyletem z czarnej rudy sparował cios odbijając sztylet nad głowę, zaś drugi sztylet wbił w ciało od dołu do góry wbijając się w między zebra, chcąc ranić płuca bądź nawet serce.
2/8 (jeden ranny w klatkę piersiową, na ile... nie wiem...) Bandyta podżegacz
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej