Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bractwo Ciemności

<< < (142/148) > >>

Canis:
Salazar wielce się zasmucił i smutny wrócił do pomieszczenia ze smokiem i do oglądania zmagań z ostatnią diablicą... Stale trzymając sztyleciki w łapkach. Co prawda to prawda wiele nimi by nie zdziałał, ale przynajmniej miał co z łapkami zrobić, tym razem zapomniał swojego małego zestawu do szydełkowania.

Devristus Morii:
//obie nefrytowe diablice zostały zniszczone?

Isentor:
//Tylko jedna.

Devristus Morii:
Elf podniósł się po otrzymanym ciosie od demonicznego generała. Rozejrzal się i zobaczył, ze pozostała tylko jedna nefrytowa diablica. Nekromanta postanowił ukrócić jej żywot. Wyciągnął przed siebie dłonie i skupił się na mrocznej energii.
Izani qiash xugro agrosh Rasher!
Z mrocznej energii formowały się widmowe szkielety wokół diablicy. Otoczona  przez sześć widmowych szkieletów zaopatrzonych w spaczony oręż, nie miała czasu na ucieczkę. Szkielety od razu bez żadnych ceregieli wykonanym szaleńczy taniec śmierci. Włączone bronie widmowych szkieletów siekaly nefytowa diablice w każdy element jej ciał.

Elrond Ñoldor:
- A bo ja wiem... Nie pamiętam jak wykonuje się egzorcyzmy... - rzucił na odchodne Salazarowi.
- Zawsze mnie zastanawiało... Możesz mówić w takiej formie? - zwrócił się w kierunku czarnego obłoku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej