Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Canis:
Salazar wielce się zasmucił i smutny wrócił do pomieszczenia ze smokiem i do oglądania zmagań z ostatnią diablicą... Stale trzymając sztyleciki w łapkach. Co prawda to prawda wiele nimi by nie zdziałał, ale przynajmniej miał co z łapkami zrobić, tym razem zapomniał swojego małego zestawu do szydełkowania.
Devristus Morii:
//obie nefrytowe diablice zostały zniszczone?
Isentor:
//Tylko jedna.
Devristus Morii:
Elf podniósł się po otrzymanym ciosie od demonicznego generała. Rozejrzal się i zobaczył, ze pozostała tylko jedna nefrytowa diablica. Nekromanta postanowił ukrócić jej żywot. Wyciągnął przed siebie dłonie i skupił się na mrocznej energii.
Izani qiash xugro agrosh Rasher!
Z mrocznej energii formowały się widmowe szkielety wokół diablicy. Otoczona przez sześć widmowych szkieletów zaopatrzonych w spaczony oręż, nie miała czasu na ucieczkę. Szkielety od razu bez żadnych ceregieli wykonanym szaleńczy taniec śmierci. Włączone bronie widmowych szkieletów siekaly nefytowa diablice w każdy element jej ciał.
Elrond Ñoldor:
- A bo ja wiem... Nie pamiętam jak wykonuje się egzorcyzmy... - rzucił na odchodne Salazarowi.
- Zawsze mnie zastanawiało... Możesz mówić w takiej formie? - zwrócił się w kierunku czarnego obłoku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej