Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bractwo Ciemności

<< < (123/148) > >>

Canis:
Salazar z tej radości widząc mnóstwo ciał poległych już z mniejsza obawą ruszył do ostatniego, nieprzytomnego nadal osobnika. trzymając pewnie sztylet podszedł do ciała i machinalnie zadał prosty cios w oparte o ścianę ciało nieprzytomnego siepacza. Cios był wymierzony prosto w serce. siła włożona w zadany cios oraz ostrość broni pozwoliły na swobodne przebicie pancerza i wbicie prosto w serce powodując elegancką śmierć.

Po skończonej walce Salazar otarł sztylet z krwi o szmaty zwane nadal odzieniem podstawowym.

- Dzięki Rakbar, dobra współpraca, musimy to przeszukać... w końcu laboratorium i wracamy do miszczów... <ignorant> - Mówił do siebie

Po czym wziął się za przeszukiwanie ciał i miejsca, w końcu to jakieś labolatorium...


przeciwnicy zdechli

Rakbar Nasard:
Rakbar nie odezwał się, pochłonięty był macaniem własnego czoła. Zdesperowany szukał przecięcia, jednak nie wyczuł niczego takiego. Rana pulsowała bólem. Pojękując cicho zabrał się do przeszukiwania pomieszczenia...

Isentor:
Trzęsienie, najpewniej zwiastujące nic dobrego ustało, pomieszczenie zdobiły wnętrzności i ciała zabitych siepaczy. Isentor oddychał szybciej po wysiłku  z niedawnej walki, rozglądał się nerwowo po pomieszczeniu próbując odnaleźć warte uwagi przedmioty. Halę zdobiły jedynie posępne filary, umorusane krwią nadawały scenerii groteskowy obraz piękna architektury.

Canis:
Po przeszukaniu i nieodnalezieniu niczego istotnego, udał się w drogę powrotną do reszty ekipy wyższych rangą magów...

- No wynosili jakieś rzeczy z laboratorium... ale wszystko wymordowane. - Powiedział dumny z zabicia dwóch istot. Gdyby miał piórka z pewnością były by większe niż u największych ptaków.

Rakbar Nasard:
Rakbar również wrócił do miejsca, gdzie przebywała reszta ekipy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej