Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Rakbar Nasard:
Adept Rakbar pomagał w walce jak mógł. Eliminował zbliżające się wrogie jednostki. Wychylił się ponownie zza kamiennego ciała arcymaga Elronda, by zaatakować. Jeden z siepaczy miotał po pomieszczeniu piorunem. Rakbar w porę uniknął zaklęcia, chowając się za towarzysza. Krótko po tym wychylił się z drugiej strony i prędko wypowiedział:
- Heshar anash!
W lewej jego ręce z energii magicznej powstała kula ognia. Cisnął pocisk w pierwszego lepszego wroga zabijając go na miejscu. Ognisty pocisk uderzył wprost na klatkę piersiową siepacza, wskutek czego jego serce zostało zniszczone. Zwłoki natychmiast upadły na ziemie.
5/8 (jeden oszołomiony po ciśnięciu nim o ścianę kilka postów wcześniej)
Canis:
Salazar widząc kiepską sytuację i stałą liczbę przeciwników zniecierpliwił się a zarazem uznał, ze kompani potrzebują odrobiny pomocy chociażby tak nędznej postaci jaką był. Wykorzystując swoja zwinność i szybkość pomknął do środka pomieszczenia, nie zdążył wiele przebiec gdy nagle nad jego głową śmignął piorun cudem omijając jego paszczę. Salazar gwałtownie skoczył i schował się przed kolejnymi pociskami siepaczy za kamienną statuetką z maga ziemi Elronda. przytulił się pleckami do Rakbara, a serce waliło mu ze stresu.
- Musisz ich zająć trochę sobą, trochę ostrzału ja przejmę i rozpirzymy ich. Sztylet z czarnej rudy ich przebije, twoja magia i kostur, damy im rade.
Powiedział i wychylił się delikatnie by sprowokować ich do oddania strzałów w kierunku Jaszczura. Po oddanej salwie chwycił dziarsko swój sztylet i gotowy był do wyskoczenia i zadania ciosów. W końcu nie przeładowują piorunów w przeciągu setnych sekundy...
Rakbar Nasard:
Pioruny miotające po stali wywoływały niesamowite spustoszenie. Odłamki ścian fruwały po pomieszczeniu utrudniając walkę. W całym tym zamieszaniu adept Rakbar zawzięcie walczył. Korzystał póki co z walki na dystans, wiedział jednak, że w pewnym momencie wróg będzie zbyt blisko na to. Po raz ostatni wiec skorzystał z dobrodziejstwa magii, by wyeliminować chociaż jednego przeciwnika.
- Heshar anash! – dokładnie wymówił.
Wskutek czego w lewej dłoni stworzył kulę ognia, działając niemal schematycznie. Posłał pocisk z pomocą telekinezy w najbliższego siepacza, który był już niebezpiecznie blisko. Obrażenia były śmiertelne, bowiem kula ognia uderzyła w głowę, spalając jej zawartość – między innymi mózg.
- To ten moment, Salazarze!
Siepacze byli już za blisko, by móc dalej atakować ich magią, dlatego adept chwyciwszy kostur wyskoczył całkiem zza kamiennej sylwetki arcymaga Elronda.
Zamaszystym ciosem nakreślił przed sobą półkole. Pierwszemu przeciwnikowi udało się uniknąć ciosu, jednak drugi oberwał w szczękę. Atak był potężny mimo niewielkiej siły w niego włożonej – długość broni wzmacniała cios, przez co uderzenie sprawiło, że siepacz stracił równowagę i się przewrócił. Niestety nie krwawił tak obficie jak powinien, zapewne wskutek mutagenów licznie zaaplikowanych.
Pierwszy siepacz zaatakował zwinnie i niespodziewanie, jednak Rakbar wczas dokonał uniku. Adept przystąpił wiec do kontrataku. Wymierzył dwa ciosy - jeden został sparowany, zaś drugi trafił w głowę, miażdżąc czaszkę i mózg. Mimo to wykonał jeszcze jeden atak, trzeci już, który kompletnie rozwalił czaszkę siepacza, której wnętrzności rozprysły się wokół.
3/8 (jeden oszołomiony po ciśnięciu nim o ścianę kilka postów wcześniej)
Canis:
Salazar słysząc sygnał równorzędnie z działaniami kompana dziarsko chwycił oba sztylety i odskoczył od statuetki maga ziemi gotując się do natarcia. Przeciwnicy byli już blisko co utrudniało im ataki pociskami zatem zdecydowali się na walkę w zwarciu swoimi broniami. Salazar korzystając ze swoich rasowych zdolności oraz nabytych technik walki ruszył do natarcia na jednego z trzech pozostałych a dwóch przytomnych wrogów. Doskoczył do jednego siepacza tak, by mieć swojego przeciwnika w rzędzie z drugim, by nie dopuścić do równoczesnego ataku dwóch siepaczy na siebie. Przeciwnik dobył swego miecza i wykonywał zamach chcąc ciąć Jaszczura z góry ku dołowi z lewej do prawej. Salazar tym samym wykonał unik przemykając w lewą stronę i kuląc się pod ostrzem by go uniknąć. Oczywiście siła i pęd nadany broni nie pozwolił na zmianę kierunku ciosu dzięki czemu Salazarowi się to skrzętnie udało.
ÂŁuskowaty osobnik o humanoidalnych kształtach automatycznie wyprowadził kontratak swoim sztyletem odbijając się od posadzki z jednej nogi i doskakując w stronę szyi i arterii przeciwnika, zadał prosty cios kuty w szyję przebijając arterie i doprowadzając do wykrwawienia. Siepacz puścił miecz chwytając się za szyję i próbując tamować krwotok. Ostatkami sił chciał zadać cios pięścią. Salazar odskoczył do tyłu by uniknąć ataku, gdy tylko pięść go ominęła wykonał kontratak ponownie doskakując do wroga, tym razem mniej finezyjnie skoczył wprost na niego w celu przewrócenia na plecy. Kolanami uderzył o klatkę piersiową, dzięki czemu przeciwnik został powalony na plecy. Salazar usiadł na nim i wykonał prosty atak chwytając oburącz swój sztylet z czarnej rudy i uderzając pionowo z góry zadał cios w czaszkę siepacza uśmiercając go automatycznie.
Po zabójstwie jednego siepacza od razu powstał z kolan i odsunął się do tyłu trzymając swój sztylet z czarnej rudy w gotowości.
2/8 (jeden oszołomiony po ciśnięciu nim o ścianę kilka postów wcześniej)
Rakbar Nasard:
Gdy upadł siepacz, z którym dotychczas walczył Rakbar, na jego miejsce wskoczył kolejny. Błyskawicznie zadał cios, który zostałby sprawnie sparowany, gdyby wystarczyło adeptowi siły. Kostur adepta oparł się dzielnie atakowi, jednak ręce które go trzymały, nie wytrzymały, wskutek czego trzon broni nabił mu wielkiego sinika na czole. Wyzwoliło to w nim pokłady agresji z jaką do tej pory się nie spotkał – być może z powodu guza, a być może z sytuacji w której się znalazł. Siepacz nie odpuszczał i naparł na adepta z gradem ciosów. Rakbar musiał przerwać, inaczej byłoby po nim. Zaatakował na oślep. Kostur minął broń siepacza i uderzył w nogę, łamiąc kości w nodze przeciwnika. Przewracają się, siepacz oberwał jeszcze kilkakrotnie kosturem, który co chwilę opadał z okrutną siłą, przez co wszystkie jego organy wewnętrzne były zniszczone, łącznie z sercem, co przyczyniło się do jego zgonu.
1/8 (jeden oszołomiony po ciśnięciu nim o ścianę kilka postów wcześniej)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej