Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Isentor:
Isentor stał zaraz za drzwiami, dwóch z siepaczy podskoczyła do niego za sprawą akrobatyki, byli gotowi, by zadać śmiertelne ciosy. Mistrz w pośpiechu wypowiedział inkantacje tchnienia śmierci...
- Iaesh qiash xugro izani!
Z wyciągniętych przed siebie dłoni Isentora wystrzelił podmuch tchnienia śmierci dematerializując na zgniliznę ciała napastników.
8/15 siepacz bractwa ciemności
Hagmar:
- Ja... - odepchnął jednego z siepaczy 2 metry od siebie, sparował uderzenie drugiego - Rozumem... - odbił cios i zaatakował z ukosa od góry odrąbując bark który trzymał się na kawałku blachy. Jucha była wszędzie. - ÂŻe wam się nie chce walczyć. Ale... Obrócił się szybko i wyciągnął ręce gdy z góry skoczyło nań dwoje siepaczy. - aesh qiash xugro izani! Tchnienie śmierci zrobiło swoje dematerializuując wrogów w zgniliznę. Dracon wyciągnął miecz z trupa.
- To przesada! Ruszcie dupy! Ryczał i głośno sapał zza hełmu
5/15
Devristus Morii:
Devristus skoncentrował się i wyciągnął przed siebie rękę.
Heshar anash!
Nad dłonią materializowała się kula ognia, któa z każdą sekundą rosłoa. Elf upatrzył lecącego w jego stronę siepacza. Za pomocą psioniki rzucił w niego ognistą śmierć, która w zetknięciu z celem, spopieliła go na popiół. Nie minęła ani chwila, gdy nekromanta musiał uniknąć zderzenia z piorunem kulistym wytworzonym z pozostałych 4 siepaczy.
Heshar anash!
Wypowiedział i po chwili ognista kula ognia spopieliła władcę piorunów. Ciężkie jest życie maga... pomyślał Dev i skoncentrował się ponownie. Znowu musiał uniknąć jednego pioruna, ale nie zobaczył drugiego, który osmalił mu tylko mithrilowy pancerz.
Heshar anash!
Trzecie zaklęcie ognistej kuli ponownie dało ognistą poświatę, która po rzuceniu w przeciwnika dawała malownicze cienie na ścianach. To zostało tylko 2 pomyślał Dev i wyjął kostur. Ponownie otoczył się psioniką.
2/15 siepacz bractwa ciemności
Hagmar:
Ostatnich dwóch siepaczy skoczyło na Dracona. Ten zaś błyskawicznie wypowiedział inkantację.
- Aesh qiash xugro izani! Z wyciągniętych dłoni nekromanty buchnęło czarnym dymem zmieniając napastników w zgniliznę.
- Pozamiatane. Ruszajmy dalej.
Elrond Ñoldor:
Praktycznie cały atak siepaczy skoncentrował się na Elrondzie. Ten stał jednak niczym niezniszczalny posag. Wypchnął niespodziewanie przed siebie dłonie wykrzykując inkantację czary:
- Aresh! - kamienne kolce wystrzeliły z kamiennej posadzki. Nie po to by zranić, tylko by zdezorientować przeciwników. Dwóch środkowych zachwiało się od uderzenia. Jeden był na tyle blisko by zainteresować maga. Mortokinezą szarpnął go w swoim kierunku, wprost na uderzenie srebrnego kostura, którym były elf operował po mistrzowsku. Przeciwnik nie miał jak się bronić. Osunął się martwy na posadzkę.
6/8 (jeden oszołomiony po ciśnięciu nim o ścianę kilka postów wczesniej)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej