Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Devristus Morii:
Gaz było czuć wszędzie. Na początku delikatny zapach, ale potem duszący i gryzacy w gardło. Wszyscy zaczeli kasłać, a słabi już leżeli na ziemi. Elf spojrzał po niektórych i widział ich podwójnie i potrójnie. W pewnym momencie padł na ziemię.
Canis:
Jaszczur tylko spojrzał swoimi krwistymi ślepiami dookoła. Ostatkami sił tylko schował sztylety. I bezwładnie padł na posadzkę.
Nocturn:
Nocturnus utracił świadomość i padł na ziemię.
Izabell Ravlet:
Darlenit spojrzał tylko na Aragorna, jakby to znów jego wina była. Zaraz potem padł nieprzytomny.
Isentor:
Nie wiecie gdzie jesteście i ile czasu upłynęło, zaczynacie się powoli przebudzać. Okazuje się, że nie macie przy sobie ekwipunku, jedyne co macie na siebie włożone to obdarte, bawełniane spodnie. Czujecie się okropnie, jak na ogromnym kacu, boli was głowa, dźwięczy w uszach, czujecie mdłości i zbiera się wam na wymioty.
Każdy z was jest zamknięty w osobnej klatce o podstawie 1,3 x 1,3 metra i wysokości 1,6 metra. Klatka zbudowana jest z grubych krat o średnicy 5 centymetrów, kraty jak i cała klatka jest z czerwonej rudy. Klatka zdaje się nie mieć drzwi, zawiasów i innych mechanizmów. Gdyby tego było mało każdy z was został zakuty w kajdany na rekach, kajdany są ze stali Valfdeńskiej.
//Proponuję dopytywać mnie jeśli macie wątpliwości.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej