Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bractwo Ciemności
Hagmar:
- Walimy w drzwi wszystkim co mamy?
Malavon:
-Sądzę, że tak byśmy się prosili o jakiś rykoszet.
Devristus Morii:
Mówiłem raczej o psionicznych mocach
Isentor:
Z otworów w suficie wpadło masę małych, metalowych puszek, z których unosił się zielony, duszący dym.
- Zachowajcie spokój, nie chcę zginać od rykoszetu jednego z czarów! Ten dym nie powinien zagrozić witalitom i nekromantom. Kurwa!
Isentorowi zaczynało dwoić się w oczach, czuł się słaby i ospały. Próbował się otrząsnąć z transu, spojrzał przed siebie, pozostali leżeli już na ziemi odpływając...
//Gaz wywołuje paraliż i utratę świadomości. Nie można się przed nim obronić w tak dużym stężeniu, wszyscy jesteście już sparaliżowani, padacie na ziemię i mdlejecie. Daje wam wolną rękę w opisie "zgonu".
Hagmar:
- Khe khe! Skubańce jebane... Aragorn z hukiem poleciał na podłogę i "odpłynął".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej