Jak widać nie było jej dane na dłużej złapać oddechu. Zasłoniła oczy przy wybuchu i teraz wpatrywała się z przerażeniem w dziurę w murze. Cofnęła się chwiejnie kilka kroków. Jeden z wrogów chciał to wykorzystać, jednak w ataku złości, gdy ten był już w miarę blisko - rzuciła toporem. O dziwo trafiła, zabijając go. Szybko podbiegła, wyciągnęła topór i cofnęła się. Schowała broń, którą trzymała w ręce i na powrót wyciągnęła łuk. Pobiegła jakiś kawałek do tyłu, bacząc na to, by jakaś zabłąkana strzała ją nie trafiła. Po kilkunastu metrach znalazła sobie dogodne miejsce za jakimś domem, jakieś wgłębienie. Było tu zupełnie ciemno, więc stwierdziła, że na pierwszy rzut oka jej nie widać. Upewniła się, że za plecami na ścianę i nikt jej nie zaskoczy. Wyciągnęła strzałę, naciągnęła cięciwę i wychyliła się zza ściany. Namierzyła cel i puściła cięciwę. Schowała się z powrotem, nawet nie sprawdzając, czy trafiła. Ponownie naciągnęła łuk i gotowa do wystrzału, zerkała raz po raz w prawą stronę, oczekując nadciągającej fali wroga.