Wybiegła zza ściany, przystanęła i szybko wypuściła dwie strzały, w których tylko jedna doleciała do celu, unicestwiając kolejnego wroga. Przebiegła na druga stronę uliczki, ukrywając się teraz po tej stronie. Wychyliła się zza ściany i teraz wykorzystał to jeden z przeciwników. Zamachnął się na nią mieczem, jednak dzięki swojej zwinności uniknęła ciosu. Upuściła łuk na ziemię i w momencie, gdy cofając się, wyciągała topór i ściągała tarczę z pleców - napastnik popchnął ją z całej siły, przewracając ją na ziemię. Wydała z siebie głuchy odgłos niezadowolenia. Uderzyła się gdzieś w głowę i widziała teraz ciemne plamy przed oczami. Zezłościła się, i gdy wróg zamachnął się mieczem, zasłoniła się tarczą, drugą ręką uderzając toporem w jego łydkę. Wyjątkowo bolesna.. dźwignęła się na nogi i zakończyła jego męczarnie. Rozejrzała się w koło, schowała topór z tarczą i podniosła z ziemi łuk. Ostrzeliwała teraz wroga z ukrycia. Nie miała za bardzo dokąd uciekać. Patrzała na śmierć obrońców i w miarę upływu czasu narastał w niej gniew. Była też zła na samą siebie, że akurat zachciało jej się przebywać w Ekkerund. Chociaż... lubiła walczyć. Pogodziła się z tym, że może zginąć. Otarła krew z czoła. Sama nie wiedziała, czy to jej krew, czy kogoś innego.