Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Mirty II - ujawnienie upiora
Rakbar Nasard:
Adept pierwszy raz widział, by zombie były tak odporne na ataki.
- Anash! - wypowiedział formułę.
Wytworzony granat magmy, za pomocą telekinezy, został posłany wprost na głowię jednego z zombi, zgniatając, przebijając, paląc, rozrywając i wszystko co możliwe... mózg! Wreszcie się udało, chociaż adept do końca nie mógł być pewien, czy faktycznie atak ten zabił zombie.
Ostatni w pełni sprawny zombie został uszkodzony, poprzez rozwalenie nogi, ręki i torsu. Dołączył on do pozostałych zombie wijących się po podłodze, uparcie zmierzających w kierunku przeciwnika.
Rakbar podchodził do leżących zombie i ostrożnie przebijał im głowę (mózg). Pozostawił jedynie 2 żyjących, którym głowa odpadła, od reszty.
Po tym wszystkim ostrożnie przeszedł między rozkładającymi się ciałami zombie. Czuł ogromny smród. Niewiele brakowało a zwróciłby wszystko, co jeszcze niedawno zjadł.
- Co za odór... - rzekł do towarzysz. - Chodźmy dalej, co prędzej.
?x Zombie - kto to wie?
Canis:
// <facepalm>
2/6 zombie (oboje rozczłonkowanych) (Jeden zabity granatem magmy, 3 poprzez przebicie czaszki mieczem i zniszczeniem mózgu)
Salazar dawno nie widział takiej rozpierduchy. Ostrożnie podszedł do jednej z głów i wbił w nią sztylet przebijając bok głowy i raniąc mózg, przez co ten zombie zmarł...
Potem przeszedł ostrożnie między ciałami zmierzając do ostatniej głowy i ją analogicznie także przebił sztyletem raniąc, niszcząc mózg...
Po pokonaniu zombie już więcej niespodzianek nie czekało ich w pomieszczeniu. Weszli do środka, rozświetlając miejsca pochodniami zauważyli, że jest to miejsce zwane czymś a'la salą alchemiczną, stało wiele przyrządów, i stołów wykorzystywanych dawniej do pracy z płynami. przy wielu z tych stołów stały drewniane skrzynie, bez kłódek czy tym podobnych rzeczy...
Rakbar Nasard:
Adept rozglądał się po pomieszczeniu, licząc że wypatrzy coś, czego na pierwszy rzut okna zobaczyć nie mógł. Podszedł następnie do stołów, gdzie leżały przyrządy alchemiczne. Przyglądał im się z uwagą, bowiem alchemia była ścieżką, którą zamierzał podążać. Następnie zwrócił się ku drewniany skrzyniom. Zaglądał do każdej i wyciągał cokolwiek, jeżeli było to coś cennego i interesującego.
Canis:
Stoły były porozwalane, aparatura zniszczona, z pewnością zombie trochę tu buszowały, ale też lata nieużytku zrobiły swoje, nawet trzęsienia które spotykały ten teren... Zaglądając do wielu skrzyń widziałeś wiele fiolek porozwalanych, potłuczonych, gdy przyglądałeś się dnom, były to proszki, najpewniej dawniej płyny które wyparowały, bądź może sproszkowane przyprawy, rośliny, trudno to określić przy tak złym stanie wszystkiego w tych skrzyniach. Zrezygnowany brakiem wartościowej zawartości zaskoczyła ciebie jedna z ostatnich skrzyń. bowiem w niej znajdowało się 100 grzywien oraz srebrny, zniszczony sztylet.
Nazwa broni: Zniszczony Srebrny Kieł
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 18
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,65kg srebra o zasięgu 0,25 metra, zniszczony.
Salazar w tym czasie przyglądał się ścianom i inskrypcjom, zdziwiła go drastyczna zmiana na ścianach, zamiast pism dracońskich, zauważył regularne, powtarzające się z niezwykłą zaciekłością piktogramy.
- Nie rozumiem tego...
Powiedział po czym zrezygnowany ruszył także do stołów, na jednym ze stołów pod aparaturą znalazł dwa portrety, obrazy, malowidła, jedno zawierało taki obraz:
Zaś drugi był całkowicie pusty. Na przeciwległym końcu pomieszczenia do wejścia ciągnął się dalej tunel, z którego dobiegał błękitno zielony blask...
- Ruszajmy dalej... - Powiedział nie znając odkryć kompana.
Rakbar Nasard:
- Znalazłem 100 grzywien oraz jakiś sztylet. - zwrócił się do Salazara. - A co do reszty... Piktogramy bez wątpienia przedstawiają jakąś historię. Ten obrazek być może ukazuje autora bądź bohatera tej historii. Drugi obrazek, pusty... Co on może symbolizować? Być może kiedyś coś pokazywał albo trzeba coś zrobić, aby zawartość ukazał? Chodźmy dalej, może część tych rzeczy znajdzie swe rozwiązanie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej