Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyprawa do Mirty II - ujawnienie upiora
Canis:
Przeszliśmy dalszą częścią tunelu i ukazało się nam wielkie, kamienne pomieszczenie w kształcie koła, koła o średnicy 25 metrów a w centrum był piedestał o srednicy 2 metrów. Piedestał był otoczony błękitnymi kryształami, z podstawy wychodziły łańcuchy. nad piedestałem, spętany 6 łańcuchami stał...
Spojrzał na dwóch eksploratorów tuneli i przemówił.
- Hihihih... prowokacja moja działka,
niechaj każdy słucha cierpliwie,
mam 6 zadań dla śmiałka,
niech rozwiąże życzliwie...
powiedział i wskazał 6 łańcuchów. Chwycił Jeden i uniósł przed siebie. jedno z oczek się zaświeciło. Skeirował swe słowa do Rakbara.
- Tęskniliście, mili moi?
Chwatem, kto się mnei nie boi!
Jacek Latarnia - zwą mnie tak,
nie marnujmy czasu wszak:
Przygotowałem liczne zagadki,
nie rozwiążesz - pakuj manatki!
Rakbar Nasard:
Adept spoglądał zaciekawiony na istotę. Nie widział nigdy nic podobnego. Zaciekawiony podszedł bliżej. Pod wpływem wypowiedzianych przez tą istotę słów, wystawił przed siebie rękę, w geście powitania.
Canis:
Kółeczko do łańcucha pękło, a jeden z łańcuchów opadł na ziemię, właśnie ten wiążący dłoń. Podał ci w geście powitania i uśmiechnął się, był pełen podziwu zrozumienia zagadki...
- To było łatwe - o wiele za łatwe!
Powiedział radośnie i chwycił drugi łańcuch, a jedno z ogniw się zaświeciło.
- Proszę grzecznie: Rozwesel mnie!
Może na spacer przejdziemy się?
Powiedział, a wolną dłonią wskazał palcem na sufit.
Rakbar Nasard:
- Dynie mu pokażę, może o to mu chodzi? Zaraz wrócę. - powiedział do towarzysza, po czym popędził korytarzami do wyjścia. Doszedł do miejsca, w którym oboje wskoczyli w dziurę. Wdrapał się na powierzchnię, po czym odnalazł wzorkiem dynię z najbardziej sympatycznym wyrazem. Przyciągnął ją do siebie za pomocą telekinezy. Wziął ją w ręce po czym ponownie wskoczył w dziurę. Wrócił z rośliną do komnaty, gdzie przebywała zagadkowa zjawa i jego kompan, Salazar.
- Bardzo proszę - ukazał rozmówcy wyraz "twarzy" dni.
Canis:
Dynia zniknęła ci w łapkach, a Jacek Latarnia pokiwał głową w geście, "nie oto chodzi"
- Proszę grzecznie: Rozwesel mnie!
Może na spacer przejdziemy się?
- Myślę raczej, ze on chce pójść z tobą na spacer... - Powiedział salazar przekrzywiając głowę i mlaszcząc sobie delikatnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej