Tereny Valfden > Dział Wypraw
Konwój do kopalni srebra (19.04.16)
Rakbar Nasard:
Podobnie jak jego kompani, rozpalił pochodnie od Braina, po czym wrócił na swoje miejsce.
- Nie wiem ile to na wozach jest warte ale na pewno tyle, by zaryzykować napad. Ewentualne ryzyko to dzikie zwierzęta. Zbliża się pora, kiedy to one stają się panem, a my intruzem. - odparł w stronę swojej towarzyszki - Aryi.
Canis:
Komisarz podsłuchał Rakbara Nasarda jak mówił o wartości i ryzyku...
- Wartość tego co wieziemy nie jest mała, to prawda. Tym bardziej to co będziemy wieźć z kopalni... - Mówił głośno... niby do siebie, lecz każdy usłyszał...
Jan kowalski odwrócił się do ciebie, najwyraźniej jednak nie obdarował cię wystarczającym zaufaniem i podróż kontynuował w ciszy, co chwila zerkał dookoła siebie.
Arya:
Arya również rozpaliła pochodnię.
- Cóż, jeśli coś lub ktoś zechce nas zaatakować, pożałuje tego. Uśmiechnęła się do towarzysza. A tak w ogóle, to się jeszcze nie znamy. Jestem Arya.
Nawaar:
Kharim postanowił zgłosić dziwne zachowanie Kowalskiego do komisarza.- Janie idę się, o coś zapytać komisarza, chodzi mi o wartość transportu. Krasnolud podjechał na chwilkę do Georga niby z pytaniem o wartość towaru. -Panie komisarzu, Kowalski chyba coś kombinuje, spróbuję wypytać go co planuje?.
Rakbar Nasard:
- A ja jestem Rakbar Nasard. Nie byłbym tego taki pewien. Nie warto lekceważyć przeciwnika, choćby był potocznie uważany za niezbyt niebezpieczny. Agresor ma nad nami przewagę. Poruszamy się wolno i głośno. Nasze pochodnie zdradzają naszą pozycje z daleka. Gdyby bandycka zgraja nas zaatakowała z broni dystansowej, zapanowałaby panika i połowa z nas zginęłaby w ciągu kilku sekund. Trzeba być czujnym.
Rozglądał się na boki, nieco zbyt podejrzliwie. Po chwili emocje osłabły, jednak czujność nadal pozostała na straży.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej