Tereny Valfden > Dział Wypraw
Konwój do kopalni srebra (19.04.16)
Arya:
- Miło mi cię poznać. Niby tak, ale ja jestem pozytywnej myśli. Obejrzała się na resztę towarzyszy. Wolałaby podróżować wśród zaufanych osób
Canis:
- WRACAJ DO WOZU! MASZ KU*WA PILNOWAC WOZU A NIE DONOSIĂ O DYRDYMAÂŁACH! DO ROBOTY RYCERZYKU!
Powiedział wkurzony Komisarz na widok krasnoluda, który zamiast wypełniać swoje obowiązki w formie zabezpieczenia konwoju, łamie szyk.
W tym czasie gdy Kharim opuścił swoje miejsce w formacji, wykorzystała to trójka ochroniarzy. Jan kowalski wskoczył na wóz woźnicy Stoika Ważki zrzucając go na ziemię i pognał konia w las, identyczny manewr zrobił drugi ochroniarz z wozem który pilnowało ich dwóch. wykonali dokładnie ten sam manewr, uciekli w las za pierwszym ochroniarzem. Widzicie w którą stronę odeszli, widzicie płomienie ich pochodni...
- NA CO KURWA CZEKACIE?! GONIĂ ICH!
Wściekły komisarz rzucił pochodnię pod nogi Kharima i pognał swojego białego konia, którego nazywał Mercedes, a nazwisko jej Benz dał.
Nawaar:
Kharimowi zrobiło się strasznie głupio, że przez jego nie uwagę tamci napadli na konwój. - Niech to szlak, to moja wina. Przepraszam was wszystkich szczególnie Ciebie woźnico nic Ci nie jest?. Powiedział szybko krasnolud, który rzucił się w pościg za nimi do mrocznego lasu w końcu to z jego winy do tego doszło. Jeszcze bardziej uświadomił swoją głupotę pędząc, przez las i dostając często od gałęzi w twarz jednocześnie sobie przypominał straszną minę Georga nie chciałby już jej takiej zobaczyć.
Rakbar Nasard:
- Wskakuj woźnico, raz! - warknął. - Pogoń tego konia, Brain. Nasz wóz ma być szybszy od tamtego. Nie opuścimy straży nad nim, bo to nasze zadanie. Będę na kilkanaście metrów patrolował teren, w razie czego będę za chwilę obok wozu. Ty miej się na baczności, Arya. Przygotuj się na obronę. Jazda, za tym drugim wozem! Po śladach! Kharim musi sobie dać rade bez nas, spieprzył, niech naprawia! Ruszać się!
Rakbar robił zwiady wokół wozu obserwując zostawione ślady przez wozy, wskazywał drogę pościgu.
Arya:
Przez chwilę spoglądała w miejsce, w którym zniknął Kharim, myśląc, czy nie pobiec za przyjacielem. Ucieszyła się jednak, słysząc słowa towarzysza. Nie miała teraz głowy do obmyślania planów. Jechała prosto za wozem, by mieć na oku tereny z lewej jak i z prawej strony wozu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej