Tereny Valfden > Dział Wypraw
Konwój do kopalni srebra (19.04.16)
Arya:
Uśmiechnęła się tylko do Kharima i ruszyła powoli obok wozu, który miała pilnować.
Canis:
Wyjechaliście z atusel. Podróż mija powoli, szczególnie gdy w ciszy...
Janek Kowalski zwrócił się do Kharima, lecz na tyle cicho, by tylko on mógł usłyszeć.
- Jeśli potrafisz dochować tajemnicy, a nie spróbujesz przeszkodzić to ci powiem. Ba... może nam pomożesz...
Nawaar:
Rycerz został zaintrygowany słowami. - Zwróciłeś na siebie moja uwagę. Kontynuuj.
Canis:
- Wiem, że zaciekawiłem... ale póki mnie nie zapewnisz, ze będę bezpieczny, niczego nie powiem.
Przemierzaliście las, a ciemność zagościła w pełni i na dobre... każdemu z was doskwierał brak światła...
- Brian. Tam w wozie powinny być pochodnie, podrzuć każdemu, niech każdy coś widzi. Wkroczyliśmy na niebezpieczne tereny.
Powiedział i podjechał do wozu Briana. Poruszali się na tyle wolno, ze spokojnie Georg odebrał pochodnię. spokojnie jadąc wyjął krzesiwo z za odzienia i wzniecił ogień na pochodni. Po czym wrócił na przód konwoju.
Nawaar:
Dojeżdżając do ciemnego mrocznego lasu Krasnolud nie zapewnię się czuł, dlatego nawet nie odpowiedział nic człowiekowi, tylko podjechał do wozu Briana wziął pochodnie rozpalił ją krzesiwem od Georga i wrócił na swoje miejsce. Teraz chociaż, coś widzę i nie jest tak ponuro jak przedtem. Rozmyślał Krasnolud rozglądając się na boki zwrócił się do towarzysza. - Mów o co Ci chodzi chłopie?! a nie jak baba się zachowujesz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej