Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tacticus w potrzebie! - Na ratunek Melkiorowi

<< < (26/31) > >>

Hagmar:
Największy burdel i masakrę czyniła Maria nie dopuszczając do wyjścia absolutnie nikogo. Wilkołaczyca rozrywała na stzrępy każdego kto się zbliżył. Yarpen szalał z toporem gdzieś w środku. I wtedy wróg postanowił spierdalać przez okna, piętro niżej. (taka standartowa wysokość piętra). Komuś nawet udało się dobiec do dzwonu alarmowego.

6xPrzywódcy
9xStrzelcy (5 spierdala)
 

Mohamed Khaled:
Może i spierdalała, gdyby mag nie ruszył za nimi. Dorwał po chwili już jednego, i wbił mu miecz w plecy. Drugiego dorwał po chwili, wbijając mu miecz w rękę. Jednak pod wpływem strachu, nie poczuł, i począł dalej spierdalać. Bum! Jego zwłoki padły na ziemie, bez głowy, rąk i w mieczem w plecach.

Anash!
Wymówił zaklęcie. Pocisk, który po chwili się wytworzył pocisnął w uciekającego strzelca. Gdy tylko się zetknęli, jego ciało rozsadziło się.
Anash!
Poleciało znów słowo. Kilka chwil, i kolejny pocisk poleciał w walkę. Trafił akurat w łeb człowieczka, który chciał też uciec...Uciekł, ale do krainy Rashera.
Anash! Tak jak poprzednio, pocisnął. Granat trafił w serce, rozrywając je
Anash! Anash! Anash!
Wykrzyczał trzy razy. Trzy cele, trzy śmierci. Trzech padło rozbryzganych po całym pomieszczeniu. A stało się to poprzez ciśnięcie trzech granatów w pomieszczenie....

1x strzelec
6x przywódca

Dragosani:
Gdy reszta dołączyła (stało się to jakoś tak, nie wiadomo było kiedy) Dragosani szykował się do zabicia ostatniego strzelca, który jeszcze przeszkadzał. Nie bawił się w machanie mieczem. Kula wciąż go uwierała i straszliwie denerwowała, co spowalniało jego ruchy. Dlatego też zamiast użyć miecza właśnie, skupił gniew, który nie opuszczał go podczas walki e demonicznej ręce. I wyzwolił go w postaci piorunów. Energetyczne wiązki pomknęły w stronę strzelca. Trafiły go, ogarniając jego ciało wyładowaniami i wprawiając w śmiertelne konwulsje. Po krótkiej chwili strzelec padł jak kłoda na ziemię. Był martwy. Wampir odetchnął. Chwilowo zrobiło się nieco luźniej. Teraz trzeba było tylko wyeliminować zdradzieckich szlachetków.
6xPrzywódca

Mohamed Khaled:
Anash!
Wykrzyczał. Skumulował energię w dłoni, gdzie po chwili pojawił się pulsujący granacik. Pocisnął go. BUM! Nogi urwało, szlachciur padł na ziemie, i wykrwawił się. Nie miły to był krzyk, gdy dokańczał żywota.
Anash!
Skumulował już energię. Kamera na rękę: Tam właśnie pojawił się granat magmy, wypchany magmą. Ten oto ... sam nie wiedział co (:P), pocisnął w szlachica który także chciał się wymknąć. Skończyło się na urwanych rękach, i głowie. A może zostały rozerwane? Nie wiedział, bo kurz się stworzył.
Anash!
Nie pierdolił się już. Zaraz po skumulowaniu pocisku, rzucił go w kolejnego. Rozerwało mu brzuch, flaki wyszły a on umarł.
Anash!
Wymówił już ze spokojem, rzucając przygotowany też już granat. Leciał przez pomieszczenie, trafiając szlachica, który chciał podejść Yarpena od tyłu za jakimś krzesłem. Krasnolud szczęście odskoczył, a szlachcic padł na ziemie z wielką raną w klacie.
Anash!
Skumulował ostatni raz energię, po czym skierował ją na dłoń. To właśnie tam powstał granat, który z zabójczą mocą poleciał przez salę, trafiając kolejnego już przedostatniego przeciwnika.
Został ostatni. Ten wyskoczył z pod stołu, i zaczął biec ku oknu. Mag na szczęście szybko zareagował. Wyciągnął miecze, i pobiegł za nim Dobiegł do niego, gdy ten się właśnie zbliżał do swej wolności. Uderzył mu w tył nogi, ten się ugiął. Mag schował jeden miecz, chwycił ręką włosy zdrajcy.. i poderżnął gardło. Tak zabitego przeciwnika, wyrzucił z okna.
Otarł miecz o ciało. No, skończone...

Hagmar:
A alarm na zewnątrz dzwonił jak oszalały, przez okna widzicie jak kupa ludzi biega po placu twierdzy. Od strony kuchni słyszycie nadciągających żołnierzy. Ogólnie to macie przejebane. Drago kula w tobie boli. Bardzo. Kratos zaś poczuł że krwawi. Masz ranę postrzałową w prawym boku, to draśniecie ale boli.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej