Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ave ja! Ave wy!
Mohamed Khaled:
Ja go chętnie poznam... Heheh! - wyszedł przed szereg Wielki skurwiel
Arya:
Dobyła tarczy i topora. Wiedziała, że skoro jeden wyszedł walczyć, to reszta zapewne nie będzie stała bezczynnie. Zaczęła osłaniać Kharima, gotowa w razie czego pomóc mu w walce.
Nawaar:
- Spokojnie zajmę się nim.Rzekł krasnolud do dziewczyny. Kharim dobył tarczy i kiścienia, można by rzecz że w ostatniej chwili wielki bydlak rzucił się na niego z mieczem, który to za pomocą tarczy odbił cios ze stoickim spokojem. Rycerz nie miał chwili spokoju, bo znowu musiał zablokować cios w swoją głowę, co łatwo uczynił podnosząc swoją tarczę, lecz cios był na tyle silny że zakonnik ukląkł. Jednakże to uklęknięcie jego okazało się zgubne dla bandyty gdyż w tym czasie Kharim uderzył kiścieniem prosto w jego słabą chronioną stopę, która zwyczajnie została uszkodzona na tyle, że skurczybyk spadł, więc dużo nie myśląc wyjął toporek za pasa podszedł do wyjącego z bólu bandyty i przystawił mu go do szyi, lecz nie zamierzał go od razu zabijać wolał jeszcze po negocjować. - Odejdziecie, czy mam go zabić?. Wybierajcie!. Widać było, że krasnolud gotów jest zabić bez wahania.
Mohamed Khaled:
Zabijaj... Rzekli nowi jednocześnie. Na budynkach nad wami pojawiło się pięciu Wielkich skurwieli mierzących do was z łuków.
Arya:
Szybko oceniła sytuację i zbliżyła się do Kharima. Czy ten towar jest cenniejszy niż nasze życie? Nie wiem jak ty, ale ja chcę jeszcze trochę pożyć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej