Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Najbezpieczniejszy konwój pod słońcem
Nawaar:
Kharim nie spodziewał się tak, nagłego obrotu spraw. To my mieliśmy ich zaskoczyć, a to oni nas. I, co teraz zrobimy. Na razie jednak grał na zwłokę. - Witaj magu, widzę że tutejszy klimat dał Ci się we znaki. Skoro zapuściłeś brodę, by było ciepło. Krasnolud zaśmiał się i zastanawiał się również, co się wydarzyło od ostatniego spotkania nie zwracał na razie uwagi na wampira. - Co słychać, od ostatniego naszego spotkania.
Mohamed Khaled:
A nic.... Byłem na jednym małym zadanku, gdzie zostałem ranny. Ten oto przyjaciel - wskazał na towarzysza - który przybył niedawno pomógł mi... Pogładził się po brodzie. Wiele się nie zmieniło. Dalej mamy problem z bobrami, demony szlajają się po całej kolonii.. A co w mieście? Dawno tam nie byłem Znów się pogładził. A! Byłbym zapomniał. Poznajcie się. Kharimie to jest Garik, Gariku to jest Kharim - rycerz z bractwa.
Nawaar:
- W mieście spokojnie, nic się nie dzieje. Krasnolud spojrzał na wampira. - Witaj Gariku. Dodał i ponownie zwrócił się do Kratosa. - A jak tam wasza baza rozbudowaliście ją, przed atakami sądziłem również, że pozbyliście się bobrów.
Mohamed Khaled:
Bobór jest kilka setek, a i nie mamy materiałów na budowę.. Jak na razie to tylko wały mamy, a i to jest ciężkie robocie uśmiechnął się. Co cię sprowadza do kolonii? Nie tak dawno temu przecież wróciłeś... Czyżby stolica została zaatakowana?
Rikka Malkain:
Witaj krasnoludzie. Siedzibę rozbudowaliśmy, o ile kilka dołów można nazwać rozbudową... Właśnie, co cię tu sprowadza zakonniku?-Zapytał kładąc szczególny nacisk na ostatnie słowo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej