Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Najbezpieczniejszy konwój pod słońcem
Hagmar:
Wyruszyliście.
Mohamed Khaled:
To że ruszyli, wiedział mag jako pierwszy.. Sam to w końcu napisał (:D). Razem z towarzysz jechali na tyłach, lecz li w przód. Wiedział że i teraz go zaatakuje jakiś demon, lub bobry. Było Hemis. Drogi były zasypanie, co jeszcze ułatwiało rabunek... Teraz mag w myślach przypominał sobie każde zaklęcie.
Nawaar:
Kiedy wreście trójka towarzyszy się odnalazła, mogli zacząć poszukiwania. - No i jesteśmy w koloni. Jak myślicie, gdzie mógł się podziać?.
Hagmar:
Konwój tymczasem powoli zbliżał się do chramu.
Mohamed Khaled:
Jechali dalej. Dziwnym trafem teraz nikt ich nie zaatakował. Zbliżali się do celu swej podróży.. W oddali widział chram, i jakiegoś pyciego gościa. Czyżby jakiś krasnolud? Jechał dalej. Chwila, dwie i dojechali na miejsce.. Kharim?! Dopiero co stąd wyszedłeś.. Zeskoczył z konia i przywitał się z znajomym. Mag wyglądał inaczej niż poprzednio. Miał dłuższą brodę..
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej