Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Najbezpieczniejszy konwój pod słońcem
Rikka Malkain:
<huh> Sen Garika był tak dziwny, że niemal zleciał z konia. Jechał dalej.
Mohamed Khaled:
O kurwa.... Spadł z konia... Nie uwierzysz jaki miałem sen! Leciały na nas dwa smoki, ja spadłem w jakieś gówno.. a one sobie odleciały... No normalnie kurwa nie wierze. Wsiadł na wierzchowca, i pojechał dalej.
// <huh>
Hagmar:
// ;p
Docieracie do kopalni.
//Mam dziś mały zapierdol więc pozwalam wam załatwić formalności i wyruszyć.
Mohamed Khaled:
Chodź za mną. Ruszyli do środka. Strażnik ich przepuścił po słowach "Jesteśmy od Bękartów". Przeszli przez obóz, aż dotarli pod chatkę w której ostatnio był Kratos. Zapukali, i usłyszeli wejść.
My od Bękartów. Mamy chronić konwój. I tym razem jest nas dwóch...
Chwała bogom... Transport rusza za chwilę, idźcie przed wejście - tak zrobili. Znów chujowo mało strażników dali do ochrony.... skwintował. Siadł na swego wierzchowca, i ruszył z resztą.
Rikka Malkain:
Garik podążył za Kratosem przyjmując groźną minę i postawę typowego "goryla" co przy jego wzroście i nordmarskim pochodzeniu nie stanowiło zbytniego problemu. Dorzucił do tego jeszcze złowieszcze wampirze spojrzenie i już wyglądał jak jeden z tych profesjonałów, co za trochę grzywien są w stanie zabić wszystko bez mrugnięcia okiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej