Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Najbezpieczniejszy konwój pod słońcem

<< < (3/16) > >>

Hagmar:
//Pudło. Shizi zrobił unik po czym wzbił się w powietrze, widziałeś jak w pysku formuje kule ognia

Rikka Malkain:
No i po koniu, a smok zwiał. Szkoda, bo zwierzaka miał już trochę czasu, a w dzisiejszych czasach trudno o konia przyzwyczajonego do obecności wampira. Garik odłożył kuszę na plecy. Po prostu nie było czasu na ponowne ładowanie, w jego stronę leciała już ognista kula. Uniknięcie jej nie było jakieś specjalnie trudne. Wampir skoczył z miejsca kilka metrów w bok wyciągają w locie swoje mithrilowe ostrze. Obrócił się i skoczył raz jeszcze, tym razem w stronę smoka. Wylądował na swoim koniu, od którego odbił się i skoczył w górę tak wysoko jak potrafił siekąc mieczem i próbując ciąć nim smoka.

Hagmar:
 //<facepalm> Przecie możesz zabić  ;p

//Usiekłeś bestie.

Rikka Malkain:
Szerokie cięcie trafiło potwora w szyję, a mithrill przeszedł przez złotą łuskę jak przez masło. Sam wampir miękko wylądował na śniegu, robiąc od razu przewrót w przód i unikając tym samym smoczego cielska, które spadło zaraz za nim. Garik podniósł się. Został jeszcze jeden przeciwnik, ale wampir nie chciał go teraz zabijać, coby Kratos nie czuł się pominięty. Do głowy wpadła mu jednak pewna niepokojąca myśl. ÂŁuski przylegały do gada w dość niestandardowy sposób, to też świeżo upieczony zabójca smoków nie był pewien, czy poradzi sobie z ich zdarciem. 

Hagmar:
//Smoki odfrunęły nim zaatakowały. Musze cofnąć akcje bo one jednak jeszcze nie zatwierdzone  ;[

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej