K&X
Zanim cokolwiek zrobiłeś elf oprzytomniał na tyle by się teleportować i zwiać.
Aragorn i reszta.
Drużyna szła ulicami podgrodzia, minął ich patrol straży widocznie zaalarmowany krzykami i strzelaniną. Przekroczywszy mury miasta dracon skierował towarzyszy do najlepszego, najbardziej ekskluzywnego domu publicznego w mieście jak i na całym Valfden. "Chętne Uda", bo tak zwał się przybytek kusił już przy wejściu. Jednakże by tam wejść trzeba było mieć kartę członkowską. Aragorn wytarł buty przed wejściem i zdjął z pleców miecz. Wszedł do środka, do sporej szatni. Co ważne już tu było widać profesjonalizm (o ile takie miejsce może być "profesjonalne") i dbałość o bezpieczeństwo. Pracownic i klientów rzecz jasna. Ork ochroniarz na recepcji spojrzał na dracona i jego towarzyszy. Hrabia położył na ladzie miecz i płaszcz.
- Witam pana Tacticusa, czy życzy pan sobie coś specjalnego?
- Nie, ja w sumie do burdelma... znaczy do szefowej. Ale w sumie... - spojrzał na krasnoluda i człowieka. - Pełen serwis dla tych panów, na mój rachunek.
- Oczywiście. Panowie zechcą oddać wszelką broń. - powiedział ork.
Aragorn w tym czasie życzył kumplom miłego wieczoru i udał się do burdelmamy. Ona zawsze wszystko wiedziała, o wszystkich. Może dlatego że 3/4 śmietanki towarzyskiej stolicy tu przychodziło...