Tereny Valfden > Dział Wypraw
Meandry mej pamięci - M
Izabell Ravlet:
Gdy przyglądałeś się samemu sobie pojawiło się w twym umyśle kilka uczuć i myśli. Osoba, na którą patrzyłeś wydawała ci się mądra, inteligentna, acz nie wywyższająca się. Czułeś, że chociaż jesteś dużo niżej w hierarchii, to mógłbyś nawet nazwać go przyjacielem.
W międzyczasie wszyscy się już zebrali. Mistrz ceremonii podszedł do piedestału. Poinformował wszystkich obecnych o celu tego spotkania, którym był, rzecz jasna, wybór nowego Wielkiego Mistrza Gildii Magów na Valfden. Wspomniał jeszcze mistrza Gordiana i przekazał kolejność zabierania głosu. A zacząć miał Darlenit. Gdy prowadzący skończył mowę, powtórzył imię maurena, który pośród arcymagów i mistrzów był zaledwie magiem i to świeżo mianowanym. Wzrok większości skupił się na tobie (tobie tobie). Chyba powinieneś przemówić. Ale pamiętasz, jakie to były słowa?
Devristus Morii:
Mag wstał i podszedł do mównicy.
Witam wszystkich członków Rady. To dla mnie wielki zaszczyt, za który dziękuję mistrzowi Devristusowi Morri. Ja, Darlenit Navarre, w imieniu wszystkich nowicjuszy i adeptów Gildii Magów na Valfden oddaję swój głos na arcymaga Naurangol, mistrza magii Devristusa Morii, który w ostatnim czasie pełnił obowiązki Wielkiego Mistrza. Z owych obowiązków wywiązywał się wyjątkowo sprawnie. Zaskarbił sobie szacunek wielu osób. Sądzę, że będzie odpowiedni na owym stanowisku. Dziękuję
Izabell Ravlet:
//Przyznaj się, masz dostęp do tego tematu, hmmm?
Dostrzegłeś jeszcze delikatny uśmiech na twarzy Arthura. Reszta zleciała szybko. Wypowiedź Zelerisa, reszta głosów, których fragmenty były powycinane. Wreszcie podsumowanie i uroczyste pasowanie nowego Wielkiego Mistrza.
W międzyczasie figurka, którą bawił się dracon, zniknęła. Pojawiła się za to pomarańczowa kula w dłoniach prowadzącego ceremonię. Wiedziałeś, że to właśnie Twój cel. Ale wszystko się skończyło i magowie ruszyli ku wejściu, a w ich tłumie straciłeś kulę z oczu.
Devristus Morii:
Nekromanta ruszył za resztą, wiedząc że w sali wieczornej będzie uczta. Idąc wypatrywał czerwonej kuli.
Izabell Ravlet:
Gdy wchodziłeś po schodach, rzeczywistość za tobą zaczęła się rozpadać. Póki co wolno, delikatnie. Zrozumiałeś, że masz mało czasu i musisz dobrać się do kuli. Za wszelką cenę. Dostrzegłeś mistrza ceremonii po prawej stronie, zaraz po wejściu na górę. Działaj szybko
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej