Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bo wyrzucenie z siodła boli [polowanie Gordiana, Melkiora i Arcusa]
Arcus:
- Cholerne słońce! - mruknął pod nosem, otrząsając się z ziemi. - Dobra, nic mi nie jest. Dzięki za pomoc. - odpowiedział Gordianowi, gdy tylko stanął na równe nogi. - Przynajmniej znaleźliśmy jakiś trop. Możemy iść dalej.
Gordian Morii:
Cho... - zacząłem a w tym momencie powietrze przepełnił ryk. Ale nie był to pobliski odgłos jakiegoś potwora przygotowującego się do walki, ale przeciągłe, dalekie ryknięcie jakiegoś stwora, którego w tym momencie ciężko by było określić. Nie czarujmy się, wszyscy byliśmy młodymi myśliwymi i niektóre ze zwierząt stanowiły dla nas zagadkę przez co ryk pozostawał zwyczajnym rykiem, a przyczynić mógł się on do jednego. Obrania nowego kierunku.
- Idziemy tam.
Arcus:
Arcus bez słowa podążał za kompanami. Nie miał nic ciekawego do powiedzenia, dlatego jedynie rozglądał się w milczeniu, podziwiając krajobraz.
Gordian Morii:
Tak jak można było się domyślić odgłosy ryków pochodziły od zwierząt, które przyszły (i w sumie to już poszły) do strumienia by ugasić pragnienie. Myśliwi dotarli do źródełka, które dawało początek pewnemu małemu strumykowi płynącemu sobie przez las, w którym rosła sobie stokrotka i tak dalej, i tak dalej. Nie ważne...
Ważne jednak było to co oprócz źródełka dostrzegli na pobliskim wzgórzu, a był to skórzany namiot rozłożony na kilku grubych żerdziach. Jednak mimo bezruchu w jakim zamarli odkrywając to jakże niezwykłe "coś" nie usłyszeli niczego wokół.
Mieszkańcy wybyli, ale prawdopodobnie wrócą, o czym świadczyła między innymi paczka skór leżąca tuż obok wygaszonego paleniska.
- Ukryjcie się w pobliżu i uważajcie na wszystko. Będziemy polować.. - rzekł krótko i schował się w zarośla.
Melkior Tacticus:
Melkior również schował się w zaroślach, przygotował sobie luk i strzały.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej