Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania #2 Szarleja. i Salazara
Canis:
Usłyszawszy te słowa i widząc jak Szarlej. działa po tej "odpowiedniej" stronie uspokoił się i wziął się aktywnie do walki.
Salazar trzymajac stale sztylet ostrzem ku dołowi przekręcił rękę i ułożył ostrze wzdłuż ramienia sięgając ręką nad swoją pierś po czym zaszarżował na plecy kolejnego bobra. Zadał cięcie po plecach tnąc jego napierśnik oraz koszulę, lecz nie raniąc jego ciała, bober machinalnie poczuł, że jest atakowany przez kogoś od tył czemu tez obrócił się na pięcie. Dzierżył jeden sztylet, drugą ręką sięgnął po drugi i stał między Jaszczurem a drugim atakującym go, banitą.
Salazar nie zwlekał więc z działaniem, wiedział, że mimo wszystko bober nie będzie mógł się skupić ani być w stanie wyprowadzić ataków podczas takiego "oblężenia" gdy jego umiejętności nie są zbyt zastraszające. Jaszczur namiętnie wyprowadził drugi cios, lecz nie spieszył się z tym, poprzedzając cios wykonał obrót na pięcie wyciągając drugą nogę przed siebie dzięki czemu podciął jedną nogę boberkowi, nic się właściwie nie wydarzyło, poza tym, ze oberwawszy w kolano lekko zachwiał się, dzięki czemu zakłócono jego równowagę. Gdy przeciwnik starał się ustać pod naporem ataków banity i w lekkim rozchwianiu po "kopniaku", Salazar wyprowadził wreszcie ten atak, tnąc przedramię Boberka. Przeciwnik nie utrzymał broni w dłoni po tym ataku, zatem spadła na ziemię, Salazar wyprowadził drugi cios - po wykonanym cięciu zamachnął dłonią ku górze i mając ostrze skierowane ku dołowi wykonał atak od góry wbijając ostrze w gardło fanatycznego wyznawcy bobra. Ciało opadło martwe, po czym Salazar wyrwał sztylet i mknął dalej do walki...
Obrońcy: 10x Banita
Atakujący: 10x Bobry
Szarleǰ:
Wciąż jeszcze lekko otumaniony po ostatnich wydarzeniach nie zauważyłem pędzącego na mnie jednego z obrońców z odsieczą dla jego martwego już kompana. Kątem oka jednak zdążyłem zauważyć niezdarne cięcie napastnika i szczęściem uskoczyłem na bok. Atakujący nie spodziewał się, że gdy tylko odzyskam równowagę zasadzę mu solidnego kopniaka pod kolano co machinalnie sprowadzi go do pozycji "na klęczka", następnie wywinę młyna trzymanym w prawej ręce mieczem i tnę go na wysokości klatki piersiowej. Mężczyzna zawył z bólu, jednak wciąż jeszcze był w stanie walczyć. Nim zdążyłem się zorientować, ten podniósł się z ziemi i zaatakował mnie w akcie paniki. Bez problemu uniknąłem jego pchnięcia, tym samym wyprucia mi bebechów. Zręcznym ruchem odbiłem z siłą atak, zbliżyłem się do przeciwnika i kolejnym kopniakiem rozkwasiłem mu nos i rzuciłem na ziemię. Wijący się z bólu Banita nie mógł zareagować, gdy podszedłem do niego i wbiłem mu ostrze w sam środek klatki piersiowej. Miecz zaklinował się na moment między żebrami, jednak w moment wyszarpnąłem go i zostawiłem martwego, zmasakrowanego bobera samemu sobie.
Obrońcy 8x
Atakujący 10x
Hagmar:
//Szarlej... Zjebałeś to ;[ zjebałeś tak piękną wyprawe... czy ja napisałem że ci przeszło? Nie.
//Wygraliście "bitwe.
Szarleǰ:
//Upssss.. myślałem, że skoro już spadłem z konia i tak dalej, to dojdzie do mnie co sie dzieje. Wybacz,
// poprawione
Canis:
- Dość kurwa. Renfiri?! Min Tsu Chui? Gdzie jesteście?- Szukał ich żywych by porozmawiać z nimi.
- Szarleju, poszedłem się wyszczać po miodzie, ty piłeś piwko i jadłeś jajecznicę. zapewne były to halucynatyki albo jakieś coś w ten deseń. Gdy poszedłem do latryny uprowadzono ciebie, a karczmarza zamordowano. co się działo po porwaniu to chyba ty wiesz, a nie ja... przyjechałem za śladami tutaj, opowiedzieli mi, że jakiś czubek był ostrzec ich przed "wielkim bobrem" i że spalą im ten jogurt. - powiedział wskazując zamaszyście łapą całą wiochę. - Zaczęliśmy przygotowywać się do obrony i wparowaliście tu, a ty kurwa na czele stada fanatyków...
// O ile znalazłem Renfiri i Chuia to:
- Czy jest wśród nich ten psychopata? Jeżeli nie, to poprosimy paru wojaków i wyruszymy za nim. Szarlej. zapewne wie skąd wyjechał i rozpirzymy tego bobra i jego watażkę. A od ciebie alchemiku... masz jakiś wywar co pomoże doprowadzić tego Szarleja do porządku? Rozchwiany i niezdecydowany, żeby tu nagle mu się nie odwidziała pamięć... Trzeba przesłuchać tego durnia i dowiedzieć się konkretnie co zaszło w karczmie, a potem wytępić tego chwasta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej