Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania Szarleja #1
Szarleǰ:
- Szybko się ucze. - Odparłem.
Hagmar:
- Dobrze. W tamtej komórce masz rzeczy ochronne. Przebież się i znajdź mnie.
Szarleǰ:
Skinąłem głową na znak, że zrozumiałem i bez słowa udałem się do niewielkiej komórki pełniącej chyba rolę szatni. W środku rzeczywiście znalazłem ochraniacze na poszczególne części ciała. Nie zwlekając przebrałem się w roboczy strój i wyszedłem z komórki. Gotów do pracy postanowiłem rozejrzeć się za brygadzistą.
Hagmar:
I znalazłeś bez probremu. - No, to tera tak. Tam masz hałdę węgla. Upierdol się w niej co by wyglądać na kogoś po długiej robocie, potem postój przy piecu by się wypocić i trochu zaśmiardnąć. Jak to zrobisz pójdziesz do karczmi Mielina w dolnej dzielnicy mieszkalnej i obijesz mordę temu kogo wskaże ci karczmarz.
Szarleǰ:
Słuchałem słów krasnoluda z lekkim niedowierzaniem. Nie miało to jednak większego znaczenia, gdyż i tak nie dałem tego po sobie poznać. - Jak sobie rzyczysz, krasnoludzie... - Odpowiedziałem. Pomimo, że odkąd przeszedłem przez portal wyszedłem trochę z wprawy, to pomyślałem, że przecież ryj nie szklanka. Pewności siebie dodawał mi miecz zawieszony na plecach. Gdyby zaczęło się robić groźnie, pomacham trochę tym żelaztwem.
Ruszyłem do wskazanej przez brodacza wielkiej kupy węgla. Wsadziłem weń ręce po same łokcie. Usmarowałem się nim wszędzie, gdzie tylko mogłem, aby wyglądać jak najbardziej wiarygodnie. Chwilę później stałem przy rozgrzanym do czerwoności piecu, a pot lał się po mnie strumieniami. Pomimo, że brygadzista gdzieś się ulotnił, uznałem, że najwyższy czas ruszyć w drogę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej