Tereny Valfden > Dział Wypraw

Rozjechać ich!

<< < (9/21) > >>

Gordian Morii:
//:Najchętniej to opuściłbym to zgromadzenie w zorganizowanym pośpiechu. Czyli spierdalał gdzie pieprz rośnie, ale żem jest rycerz herbu zielona pietruszka stawię im czoła jako ten Zawisza Czarny i zmiotę ich jedną szarżą!

- Yarpen na bogów atakują nas, z obu stron. - krzyknął w kierunku powożącego wozem krasnoluda gdy zobaczył co się dzieje. Dobył miecza, aby przynajmniej sprawiać wrażenie przygotowanego do walki i stanął w strzemionach, by dokładnie ocenić ilu konnych nadciąga.
-W tym momencie przydałby się jakiś krasnodudzki wynalazek, jakaś kartaczownica czy inny prochowy badziew, który oprócz huku mógłby zrobić w tamtej grupie spory wyłom.

Xvier aep Deler:
//Nie jesteś w stanie stwierdzić że atakują was z 2 stron bo jak narazie to wie tylko zwiad który jedzie 500m przed karawaną ;)

- Julianie co robimy? Jedzie ich tam troche do nas, a ja jestem chyba najlżejszy z nas wszystkich. Mogę szybko zajechać po posiłki, jeśli ich tylko troche opóźnicie.

Julian:
Wszystko działo się tak szybko, że mój umysł nie miał ani chwili na chłodną kalkulację. Nawet nie słyszałem co do mnie mówili towarzysze. Skupiłem się na działaniu.
Krzyknąłem do dwóch szumowin, których nie można określić mianem żołnierzy:
- ÂŁachudry, zostajecie ze mną. A jak, któryś zacznie spierdalać to będzie miał okazje poznać Zartata osobiście!
Po czym zaczał mówić do współtowarzyszy:
- Aurius zostajesz ze mną. Masz najlepszy pancerz. A ty młody ZAPIERDALAJ do naszych i bez szwadronu kawalerii mi nie wracaj!

Xvier aep Deler:
- Tak jest! - krzyknął młody i ruszył galopem w stronę reszty oddziału.

Adaś:
Gordian:
Osz kurwa mać!-Zaklął krasnolud, wyciągając swój muszkiety, równocześnie krzycząc to najbliżej znajdujących się wozu naszych ludzi. Dawać skurwysyny, do ataku!
Oczywiście żołnierze kiedy zauważyli co się dzieje od razu nawrócili konie, oraz posłali jednego na czoło kolumny jak posłańca.
Arurius i Julian:
Wróg coraz bardziej się zbliża, są już na tyle blisko że możecie ich mniej więcej policzyć. Zaczynają tworzyć formację, która ewidentnie ma na celu rozwinięcie jak największej prędkości do szarży na was.


Spokojnie sobie jechałem na czele kolumny, kiedy nagle moim oczom ukazał się jeden z nowo poznanych towarzyszy. Był to nie jaki Xvier, widać było że wyciąga siódme poty z konia, aby jak najszybciej dotrzeć do nas.   Był to znak, co prawda mógł równie dobrze jechać do nas informując, że znaleźli odpowiednie miejsce na obóz. Ale, bo zawsze musi być to ale, wtedy nie gnałby on tak na złamanie karku. Więc szybko się zorientowałem że coś jest nie tak, a tu do tego z końca kolumny nadciągał kolejny jeździec. Również na złamanie karku. Nosz kurwa! Krótko zakląłem, nim dotarł do mnie Xvier, krzyknąłem do ludzi:
-Nie wiem co się tam kurwa dzieje, ale macie jechać to sprawdzić i to migiem!
Sam natomiast skierowałem konia, w kierunku posłańca. Kiedy tylko usłyszałem co dzieje się na tyłach, od razu pognałem konia, co by nie było czoło kolumny da sobie radę. Sporo tu chłopa w końcu, ale na tyłach mogą być problemy, szczególnie że posłaniec nie znał dokładnej liczby przeciwników.


7x Dywersanci
25x Wojownicy na koniach

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej