Mal nie miał jakiś problemów z snem. Udało mu się spędzić noc całkiem spokojnie. W miarę wypoczęty mógł ruszyć w dalszą drogę. Po prawdzie zjadłby coś i się napił, ale tego pierwszego nie mógł sobie od tak zapewnić. Zajrzał do swojej podróżnej torby, lecz nic tam nie znalazł. Mag zakręcił w powietrzu palcem tworząc niewielki strumyczek wody, który był posłuszny każdemu jego ruchowi. Powoli zaczął nieco z niego upijać. Gdy ugasił nieco swoje pragnienie, zrobił również podobną sztuczkę dając nieco swemu wierzchowcowi. Koń parsknął potem zadowolony, a elf poklepał go po karku.
-Tak w ogóle Devristusie, skąd pewność, że akurat w tym chramie odnajdziemy to czego szukamy?