Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cicho! Połuję na kłółika! [polowanie Severusa, Nessy i Gordiana]
Dragosani:
//Odejmujcie ubite sztuki od całości :P I Gordziu, nie strzelaj za Nudę :P Bo będę zmuszony cię ukarać :)
Dwie strzały poleciały z sykiem w stronę dwójki ptaszysk. Pocisk elfki bezbłędnie trafił w oko jednego ze ścierwojadów. Kto jak kto, ale Nessa potrafiła strzelać z łuku. Strzała wypuszczona przez Gordiana nieco zboczyła z kursu, ale również trafiła w cel, z tym, że w bok. Mimo to, oba ptaki padły martwe. Pozostałe cztery sztuki jak na rozkaz wydarły się głośno. Nie widząc drapieżnika, który zabił członków ich małego stadka nie miały czego atakować. Dlatego też popędziły w stronę lasu, rozdzieliły się przy tym na dwie grupki. Dwa pobiegły w kierunku lasu po przeciwnej stronie, niż znajdowali się łowcy, przez co dość szybko oddalały się od łuczników. Pozostałe dwa pobiegły w bok, przez co jeszcze przez chwile mogły pozostać w zasięgu strzału mniej doświadczonego w łucznictwie Gordiana. Myśliwi musieli działać szybko, aby ustrzelić jak najwięcej ptaków.
2 - martwe
4 - żywe i uciekające
Nessa:
Nessa jednak bardzo ucieszyła się ze spostrzegawczości Gordiana(!), gdyż takowa była nieoceniona w lesie. Nad celnością powinien odrobinę popracować, ale biorąc pod uwagę sam sposób i okoliczności ataku, człowiek (warto zauważyć) miał potencjał. Szczególnie że polowanie na ścierwojady bywa nader uciążliwe. Nie! Upierdliwe wręcz. Uciekają one, gdzie popadnie i wbrew temu, że posiadają świetny wzrok, Nessa nie zdziwiłaby się, gdyby podczas takiej ucieczki mogły na coś wpaść. Ale to może przez ich zabawny wygląd wydają się takie nieporadne.
Takie niezbyt mądre rozmyślania nie przeszkodziły elfce w nałożeniu kolejnej strzały na cięciwę i przygotowaniu broni do strzału. Strzału, którego nie miałaby możliwości poprawić. Bardziej oddalone zwierzątka były wciąż dla Nessy widoczne, a ich odległość wbrew wszystkiemu była dla niej niewielka, zatem pierwszy pocisk poleciał w kierunku odrobinę szybszego zwierzęcia wręcz natychmiast. Utrudnieniem była pozycja, w jakiej ścierwojady biegały, lecz i ona nie uratowała bestii.
Nessa bez zastanowienia sięgnęła po kolejną strzałę. Zwierzę było już całkiem daleko, ale co to dla długouchej istoty. Jedyną rzeczą, którą mogłaby przeszkodzić elfowi w strzale byłoby schowanie się celu za drzewo albo komar bzyczący koło ucha. ÂŚcierwojady jednak nie miały za co się skryć, a i żadnego krwiopijcy (poza takim dużym i jeszcze bardziej doskwierającym, choć w tej chwili milczącym) nie było, więc Tinuviel mogła wymierzyć i posłać kolejny pocisk. Trafił? Na pewno, choć czy w głowę lub szyję Nessa pewności nie miała, lecz zwierzę padło. Może zadek też ma wrażliwy? W końcu w niego było najłatwiej trafić.
4 - martwe
2 - żywe i uciekające
Gordian Morii:
Tinuvel nie miał nawet czasu by zbytnio celebrować pierwszy życiowy sukces w postaci martwego ścierwojada. Szybko dobył kolejną strzałę i nakładając ją na cięciwę naciągnął łuk. Mierzył dość krótko kilka metrów przed uciekającego ptaka. Miał nadzieję, że nie spudłuje, chociaż było to prawie pewne z uwagi na to jak słabym był strzelcem. Ale jak mówi powiedzenie starych ludzi (do których póki co jeszcze się nie zaliczał) raz kozie, a właściwie ścierwojadowi śmierć. Strzelił...
Dragosani:
I trafił. Jeden z dwóch pozostałych przy życiu ścierwojadów padł przebity strzałą, skrzecząc przy tym przeciągle. Ostatni ptak zdążył uciec. Zniknął w gęstwinie lasu i na próżno byłoby go teraz szukać. Pozostało zebrać trofea z tych ptaków, które myśliwi zdołali ustrzelić.
5 martwych
1 uciekł
Gdy łowcy zakończyli ostrzeliwanie ścierwojadów z krzaczorów wyszedł Dragosani. Spojrzał na polankę i leżące na niej trupy.
- Chyba nie najgorzej jak na początek - skomentował. - No to zbierzcie trofea i ruszamy dalej. - Uśmiechnął się, czego i tak nie było widać przez maskokaptur.
Nessa:
- Czy Pan Siedzę W Krzakach mógłby nas nie poganiać? - skrzywiła się Nessa. Była podirytowana ucieczką zwierzęcia. Nie upatrywała w tym niczyjej winy prócz swojej. Mogła szybciej zareagować. Pluła sobie w brodę, bo pewnie zdążyłaby posłać jeszcze jeden pocisk, a ocalony ścierwojad nie byłby teraz przerażonym zwierzątkiem w dziwnie obcym lesie. Kto wie, czy sobie teraz poradzi. Zabili mu w końcu rodzinę. Już pewnie teraz nigdzie nie czuje się bezpiecznie. Jest zaszczuty. Smutno.
- Bogowie, jakie pazury - mruknęła, klękając przy jednym ze ścierwojadów ze sztyletem. Jednak wbrew swoim słowom zaczęła od dzioba. Tu wbiła ostrze, tam podważyła, tu stęknęła, tam przecięła, tu zaklęła, to jeszcze raz podważyła i dziobek został przez nią pozyskany. Następnie chwyciła za strzałę i przy pomocy sztyletu, który nacinał tkankę, spróbowała ją odzyskać. To był najprawdopodobniej jedyny ptak, przy którym mogła próbować takich zabiegów, bo dwa pozostałe zostały trafione w głowę, a to różnie się dla pocisku kończy. Jednak na pewno podejmie próbę i przy innych zwierzakach. A tymczasem przesunęła się i rozpoczęła zabawę z pazurami. To natomiast wydawało się jej mordęgą. Szpony nie chciały z elfką współpracować, ale nie poddawała się i w końcu trzy ścierwojady zostały pozbawione swoich zabójczych broni. Ich truchła wyglądały teraz żałośnie.
A Severus na pewno bardzo się cieszył, że Nessie i Gordianowi tyle to zajęło, bo zmierzch się zbliżał...
- Och, jeszcze to oczyścić...
3x dziób ścierwojada
18x pazur ścierwojada
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej