Tereny Valfden > Dział Wypraw
Klątwy i uroki
Jiroslav:
// Jiros, Kratos
-Po wszystkim.-Powiedział Jiroslav, gdy walka dobiegła już końca. Wtedy jednak przypomniał sobie o bandycie z poważnie poparzoną nogą. Człowiek nie był w stanie wstać, to też szybko dobiegł do niego, dobył sztyletu i poderżnął mu gardło. -To teraz przydała by się jeszcze jakiś deszcz...-Spojrzał na coraz szybciej rozprzestrzeniający się ogień. Płomienie przechodziły na kolejne drzewa, a cały pożar pochłaniał większy i większy obszar. Wiatr wiał w stronę wioski... -Trzeba ich ostrzec!-Zawołał. -To ja tu poczekam!-Krzyknął alchemik, który w czasie walki zdążył znowu wdrapać się na olbrzymie drzewo na środku polany.
// Nikolaj, Melkior
Niestety wampir nie znalazł nic, prócz kostki Rubika, kawałka kurczaka, kanapki z serem, sznura, tali kart, listu miłosnego, zapasowych onuc, zardzewiałego noża, maści na porost włosów i worka na ziemniaki. Bez ziemniaków.
Nikolaj:
- Hm. Ciekawe - powiedział bawiąc się kostką. Nie było jednak czasu na zabawę, postanowił rozgryźć zabawkę w domu. Schował ja razem z talią kart i sznurem.
- To co? Skierujmy się do wioski... - dwójka Gońców obrała w końcu kierunek w miejsce, gdzie mieli pierwotnie się udać. Nikoalaj zastanawiało, czy dwójka wojaków poradzi sobie z całym tuzinem.
Melkior Tacticus:
Co to jest tuzin bandytów dla elfa i wampira? Zwłaszcza dla tego drugiego i to w środku nocy. Myślał idąc za Nikolajem.
Jiroslav:
//Nikolaj, Melkior
Doszliście do wioski. Wspięliście się na kilkumetrową skarpę za nią, gdzie ukryci wśród zarośli byliście bezpieczni i nikt z dołu nie mógł was dostrzec. Wy za to widzieliście wszystko. Osada była w rzeczywistości sześcioma chatami, z czego jedna wyglądała na pustą. Domy ustawione były w kręgu. Pośrodku siedziało stłoczonych ponad dwudziestu ludzi, z wyglądu wieśniaków. Otaczało ich dziewięciu bandytów. Przy drzwiach największej chaty stało jeszcze dwóch. Dookoła przechadzał się ork. Gdzie oni k*rwa są?! Wszyscy powinni już dawno wrócić... K*rwa, jeśli go jeszcze nie mają, dziad zdążył już pewnie uciec do Efehinodu!-Kurwował ork. Wyglądał na dowódcę. Nagle dostrzegliście dymy i to wcale nie tak daleko stąd. -K*rwa! A to co znowu?! Sprawdzić to, migiem psy!-On też dostrzegł dym. Czwórka bandytów poderwała się z miejsca i ruszyła we wskazanym kierunku.
5/5
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
2/2
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ochroniarz
1/1
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Berserker_Angelosa
Nikolaj:
- Mamy przewagę pozycji, zaskoczenia i... no nie wiem. Broni. Wydaje mi się, że jak tamta czwórka odejdzie na dobre, zaatakujemy. Pierwsze co, to trzeba będzie 'zdjąć' tych z kuszami. Następnie tego orka... Wydaje się, że macha tymi toporkami od urodzenia. Ale ma chujową zbroję więc nie będzie problemu go przyszpilić. Co ty na to? - Nikolaj szybko ułożył plan ataku. Skomplikowany nie był. W zasadzie nakazywał mordować, tyle że w określonej kolejności.
// Jaka nas dzieli odległość?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej