Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kac Marant
Hagmar:
Dracon podszedł do chłopa, ywrwał mu widły i kopnął w jaja. - Mówiłem odłóż bo se krzywde zrobisz. Dobra panowie! Poszukajmy naszych ciuchów i broni.
Zeleris Flamel:
Dracon tak sobie stał nagi w otoczeniu nagich facetów w stajni, naprzeciw grożącego im widłami wieśniaka i myślał. Zastanawiał się jak mogło dojść do czegoś takiego. W ogóle możliwe było dotrzeć tutaj ze stolicy w trzy dni?
- Ej, czekaj - rzucił do Arusia. - Jaką kasę? - zapytał wsioka, podchodząc do niego i patrząc z góry, jak zwija się po kopniaku.
Mogul:
- W tym kufrze było dwadzieścia tysięcy grzywien ;[
- No Aragorn, wspaniały plan. Powiedział z ironią. - Musieliśmy nieźle zapierdalać, by się tu znaleźć, a jeszcze nie jesteśmy pewni co robiliśmy w trakcie tych trzech dni. Ork zastanowił się.
- Dobry człowieku, użyczysz swoich koni, prawda? Nie odpowiedział, nie odpowiada się na pytania retoryczne.
Elrond Ñoldor:
- Kiedy tutaj przyszliśmy i skąd! Gadaj kurwa albo Ci stodołę spalę! - groził chłopowi.
Zeleris Flamel:
A draconowi dalej coś nie pasowało. Pomijając oczywiście całe ostatnie trzy dni.
- Nie jestem pewien, czy chodziło mu o kasę z kufra. Bo i jak, skąd? - Nachylił się nad wsiokiem. Nagi, wielkie czarny dracon nachylający się nad biednym chłopem nie był raczej widokiem, jaki ów chłop chciałby zobaczyć. - Czy my się przypadkiem nie najęliśmy do pracy w twoim gospodarstwie? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej