Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kac Marant

<< < (18/30) > >>

Hagmar:
- Ja mam jedno zasadnicze pytanie. GDZIE JEST ZÂŁOTO? - Powiedział wstając z siana. - Odłóż to chamie, mówisz do szlachty kurwa! Gadaj gdzie my są.

Adaś:
Czekałem grzecznie na pomoc i w końcu się doczekałem. Zeleris wzbił się w powietrze, na moje oko wyglądał jakby wpadł w turbulencje. No ale nic, nagle złapał mnie za ramiona, a potem wylądowałem na twarzy, jak i dracon. I oczywiście poczułem lekkiego, ale wciąż kopniaka. Dźwignąłem się lekko, najpierw na czworaka, a potem stanąłem na obie nogi, lekko poobijany i obolały
-ÂŻyje-Powiedziałem, a raczej burknąłem pod nosem-Za to że mnie ściągnąłeś stamtąd daruje ci tego kopniaka.
Gdy skończyłem już te czynności, zacząłem obserwować akcję z właścicielem

Zeleris Flamel:
- I który mamy rok! - dorzucił od siebie Zeleris, tknięty nagłym impulsem. Zawsze chciał zapytać o coś takiego. Brzmiało jakby był jakimś podróżnikiem w czasie, czy coś.

Elrond Ñoldor:
- Spierdalać od mojego tyła! - powiedział wstając. Wyszedł na środek stajni, otrzepał się z siana.

Mogul:
Od człowieka dowiedzieliście się, że minęły trzy TRZY dni od popijawy u Mogula. I, że znajdowaliśmy się w gminie Tumin, daleko, daaaaaaleko od stolicy. Pytanie teraz, gdzie podział się nasz dobytek i gdzie Oczko.
- Co teraz robimy? Do wypowiedzi wtrącił się właściciel.
- Jak to co, wypierdalać nieroby jedne. Kase biorą, ale pożytku żadnego psia jego kurwa mać. Machał widłami cały czas.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej