Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kac Marant

<< < (17/30) > >>

Hagmar:
- Kurwa moja głowa... - Całe uniwersum wirowało w głowie Aragorna. Albo i wszystkie możliwe wszechświaty naraz. Oparł rękę na czymś miękkim i gładkim. Spojrzał i natychmiast ją cofnął w geście obrzydzenia. Był to boiwem Edziowy tyłek... - Kurwa mać... ostatni raz ćpie jakieś gówno. Czemu tu nie ma kobiet? Albo chociaż kóz? I czemu Adaś wisi pod sufitem?

Elrond Ñoldor:
- Hmm... Ciekawe - powiedział drapiąc się po gołych jajkach. - ÂŻe nigdy wcześniej nie próbowałem tego... Tej używki... Bierz te łapy!
Usiadł na sianie. Głową nie kręcił by rozejrzeć się na boki i gdzie jest Adaś. Jakoś nie mógł. Dziwne odrętwienie go złapało.

Mogul:
- Gdzie jest kurwa Oczko? Właściwie to jego kompletnie nie było, zaginął.
- No ja pierdole, kto wczoraj wpadł na taki genialny pomysł? Teraz musieli dowiedzieć gdzie zapodział się ich ostatni towarzysz i w ogóle gdzie są.

Zeleris Flamel:
Zeleris jakoś zdołał wyjść z zagrody. Spojrzał w górę, na wiszącego Adasia. No wypadało pomóc jakoś kumplowi, ale mag czuł w chwili obecnej wyjątkową niechęć do unoszenia się nad ziemię. Trochę mu jeszcze wirowało w głowie i skoordynowany lot, nawet krótki, mógłby być trudny.
- Czekaj, po kolei - rzucił do Aragorna, który obmacywał Edzia. - Po kolei... ee... Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Zadowalają cię takie odpowiedzi? - zapytał. Spojrzał na ziemię w poszukiwaniu jakiś kamieni, którymi mógłby strącić Adamusa. Potem jednak jeszcze raz zerknął na górę i stwierdził, iż jednak wisi on trochę za wysoko.
- No dobra, próbujemy... - Mag machnął skrzydłami i wybił się, unosząc się szybko pod sufit.
- Trzym się! - powiedział i złapał Adamusa za ramiona. Gdy ten jakoś odhaczył swojego nogi z belki, dracon spróbował sprowadzić siebie i jego na ziemię, lecz skończyło się to dość ciężkim wylądowałem na ryjach.
- Au... - syknał mag i ociężale wstał. - ÂŻyjesz? - Kopnął lekko leżącego Adasia.

Mogul:
I coś jeszcze musiało pójść nie tak, prawda? Tak hałasując w stodole zbudziliśmy jego właściciela, który miał niedaleko swój domek. Spojrzał się na was z przerażeniem i z widłami w ręku
- Co do chuja wy tu mi odpierdalacie zboczeńcy! Krzyknął, a raczej pisknął.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej