Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kac Marant
Adaś:
-OTWIERAJ! OTWIERAJ!-Zacząłem skandować, pijąc dalej. Rum był dobry, a czasem przyjemnie mijał. Więc i atmosfera się udzielała, a skoro wszyscy chcą otworzyć, więc otwieramy.
Mogul:
Otworzyliśmy pokaźnych rozmiarów kufer i naszym oczom ukazało się ponad - Z DWADZIEÂŚCIA TYSIĂCY GRZYWIEN JA PIERDOLE. Krzyknął ork. I wtedy, gdzieś w tle, ktoś zaproponował to uczcić w inny sposób, bardziej "hardkorowy" jak to niektórzy mieli w zwyczaju mówić. Zażyliśmy jakiś ciekawych specyfików. ÂŚwiat zmienił się nie do poznania.
//www.youtube.com/watch?v=7MzhpZ5tVQU
Jakiś czas później, gdy dla nas wszechświat przestał istnieć i znowu w swej wspaniałości odbudował się...
Pierwszy obudził się Adaś i krzyknął. Znajdował się na jakimś drewnianym zawieszeniu(?) przy suficie ponad dwadzieścia metrów nad ziemią. Krzyk jego zbudził pozostałych, Aragorna i Elronda leżącego w sianie, Zelerisa leżącego w zagrodzie dla koni i Mogula zbyt niebezpiecznie blisko gnoju. Przeraziliście się, bo zdaliście sobie sprawę, że znajdujemy się w jakieś stajni... wszyscy nadzy.
Adaś:
-KURWAAA!-Wydarłem się, nie wiedząc co się dzieje. Byłem gdzieś podwieszony, na nie wiem nawet czym. Na moje oko była to jakaś drewniana platforma. Zacząłem się rozglądać w około, odruchowo jak każdy facet podrapałem się po tyłku. Tylko problem był taki że poczułem gołą skórę, a nie ubranie.-Co do chuja pana..-Spytałem siebie samego, patrząc za towarzyszami. Ujrzałem wszystkich, do tego również jak ja nagich..
Zeleris Flamel:
Zeleris zerwał się nagle, jak oparzony. Właściwie to czuł się oparzony. Ponownie dotknięcie wszechświata poraziło jego umysł, który chyba nie istniał przez pewien czas w tej sferze egzystencji. Dracon rozejrzał się wokół. Miejsce w którym się obudził nie przypominało domu Mogula. Właściwie to średnio przypominało pomieszczenie mieszkalne. Wyglądało raczej na stajnię. To... było raczej niezwykłe. Niewiele pamiętał z ostatniego wieczoru. Właściwie to kojarzył tylko fakt otwierania kufra i później nic. Kompletnie i całkowicie. Mag spróbował wstać. Słowo "spróbował" jest tutaj kluczowe, gdyż jakoś tak mu nie wyszło i opadł na ziemię. Wtedy zdał sobie sprawę, że jest dość chłodno. Było to dziwne, gdyż pamiętał, że jego ubiór całkiem dobrze trzymał ciepło. Postanowił rozwiązać ten problem i spojrzał w dół. Skrzywił się.
- Dobra, więc to poszło w tym kierunku... - mruknął do siebie i znów spróbował wstać. Tym razem udało mu się. Oparł się ciężko o barierkę zagrody i dostrzegł, że nie jest sam w stajni. Inni też tutaj byli, również bez ubrań. Zeleris niezbyt przytomnie spojrzał na wiszącego pod sufitem Adamusa.
- Adaś, dlaczego wisisz pod sufitem? - zapytał po chwili konsternacji.
Adaś:
-ÂŻebym ja to kurwa wiedział-Odpowiedziałem lekko sfrustrowany. Jakoś nie podobała mi się ta sytuacja, choć nadto kojarzyła mi się z przeszłością. Kiedy to znaleźliśmy się na jakimś dziwnym statku, na konkursie bimbrowniczym( <ignorant>).-Może pomożesz mi zejść, albo coś?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej