Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kac Marant
Zeleris Flamel:
- Jeśli to Julian Julian, to znam go - odparł dracon, dumny że się dogadali. - Aruś, daleko jeszcze do tego Wałbrzycha? - zwrócił się do drugiego dracona, gdyż podróż zaczynała go powoli nudzić. Nie wyszedł z Paktu po to, aby chodzić.
Hagmar:
- Nie wiem. To Mogul prowadzi kuhwa! - Powiedział i napił się z wyciągniętej zza szaty flaszki.
Elrond Ñoldor:
- Patrzcie co znalazłem w piwniczce - powiedział wyciągając flaszkę z rumem. - Mam tego ze sto litrów. I jeszcze trzydzieści kilo zielska... Pamiętacie wyprawę korsarską?
Hagmar:
- Kto nie pamięta!? Ejj... chodźmy to upłynnić!
Mogul:
- No właśnie kurwa zmierzamy do mego domku po ten cały stuff. Podróż mijała w ciężkim oczekiwaniu, aż w końcu nastąpiło to, co chciał Mogul. Jakieś 50 metrów od nas zauważyć można było rozbitą karawanę. Dostrzegliśmy od razu pełno trupów i tym podobnych pierdół, oczywiście się tym nie przejeliśmy, ale zwróciliśmy uwagę na zapłakanego kupca. Ork szepnął do pozostałych
- Adaś, Edzio, któryś z Was gada. Podjechaliśmy bliżej, lecz kupiec tym się nie przejął, a być może jeszcze więcej zaczął ryczeć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej