Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kac Marant
Zeleris Flamel:
- A nie dżungla? - zapytał niepewnie Flamel, rozglądając się podejrzliwie wokół, jakby podejrzewając, że rzeczywistość znów robi sobie z niego jaja. - W sumie nieważne... A po co idziemy? Ależ to oczywiste. Wszak nie można stać w miejscu, trzeba się rozwijać, iść przed siebie. ÂŻycie nie polega na staniu, lecz kroczeniu dalej. Ot powód, dla którego idziemy sobie przed siebie - zaczął pieprzyć jakieś pseudofilozoficzne bzdury.
Elrond Ñoldor:
- Dobrze gadasz - pogładził się po brodzie jak jakiś mędrzec. - To idziemy. Macie coś do picia?
Zeleris Flamel:
Dracon bez słowa wyciągnął zza paska niewielką fiolkę i podał ją Elrondowi. Znajdował się w niej przeźroczysty płyn.
Elrond Ñoldor:
Powąchał. W kościach czuł, że jeśli przechyli flaszkę, nic z tego dobrego nie wyniknie. Zamyślił się, wyterzył pamięć.
- Ptaszki mi opowiedziały, jak chwaliłeś się Arusiowi, że posiadasz flakonik fekalixa. Czy jakoś tak - powiedział szeptem, co by Adaś nie usłyszał.
Hagmar:
- Huehue!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej