Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa do Mirty - przebudzenie upiora.

<< < (25/27) > >>

Aurius:
Za grosz spokoju... Paladyn znów był zmuszony chwycić za tarczę i miecz. ÂŚcierwojady nie zamierzały się bawić. Upadek wyraźnie nie sprawił im przyjemności. Już po kilku chwilach zakonnik odbijał tarczą uderzający dziób. Po jednej z takich zasłon Aurius ciął na odlew trafiając w szyję stwora. Rana być może nie była wielka ale dość mocno krwawiła. Paladyn zablokował kolejny wściekły atak. Tym razem zamiast ciąć, podciął przeciwnika telekinetycznym ruchem, a gdy ten upadł przebił jego tułów ostrzem.
Nie było czas na dalsze rozważania ruchów, gdyż kolejny ścierwojad atakował zakonnika. Tarcza wiernie chroniła Auriusa. Mężczyzna odepchnął dziwnego ptaka i się cofnął. Przeciwnik wykorzystał to i wziął rozpęd. Rzucił się z pazurami na czekającego zakonnika. Kiedy ścierwojad już wyskakiwał, rycerz przemieścił się za niego. Ptasior rozbił się boleśnie na posadzce. Wojownik Zartata dopadł szybko do niego i przebił się klingą przez plecy potwora. Ostrze weszło głęboko i nie zostawiało większych szans na przeżycie. Po tym skończonym pojedynku zakonnik znów zajął pozycję obronną.

4/6 ÂŚcierwojad

Julian:
W czasie, gdy moi towarzysze rozmawiali ja milczałem. Wychodziłem z założenia, że jeśli nie wiem o czym mowa, a nie wiedziałem, nie odzywam się. Powoli wychodziliśmy z tuneli, gdy usłyszeliśmy charakterystyczne klapanie dziobem. ÂŚcierwojady. Pomyślałem. I myśl ciałem się stała. Z jednej z jam wyleciało całe stado tych dzikich ptaków.
Rzuciłem do towarzyszy:
- Chcą nas otoczyć. Zaatakuje te z prawej strony.
Zacząłem działać jak automat, jak maszyna. W mgnieniu oka miałem już miecz w pogotowiu. ÂŚcierwojady nie kazały na siebie długo czekać. Całe stado ruszyło jak jeden mąż do ataku. Nie wiedziałem jak sobie radzą moi współbracie i co dokładnie robią "ich" ścierowojady, ale moje to byli przeciwnicy najwyższego sortu.
Rzuciły się na mnie niemal jednocześnie. Przyjąłem postawę obronną. Pierwszy ścierwojad przybył w ułamku sekundy. Chciał mnie klapnąć dziobem. Jednakże ja byłem szybszy i poziomym cięciem trafiłem śćierwojada w szyję. Wszakże nie trafiłem w tętnice szyjną, ale tymczasowo ptak był wyeliminowany z walki. Dobicie go poprzez przebicie tętnicy szyjnej, było tylko formalnoscią. Drugi był znacznie cwańszy i w czasie, gdy rozprawiałem się z jego towarzyszem on zachodził mnie powoli z boku. Na początku nie zwracałem na niego uwagi, ale charakterystyczne klapanie dzioba podpowiedziało mi, z któej strony mam się spodziewać ataku. W ostatniej chwili udało mi się uskoczyć przed wściekłym atakiem wrednego ptaka. Ustawiłem i czekałęm na atak. Ptak postanowił zaatakować pazurami. Nie zdążył. Obróciłem się i potężnym pionowym cięciem odrąbałęm zwierzęciu głowę. Krew lała się strumieniami.

2/6 ÂŚcierwojad

Canis:
Canis wyrwał się z rozmyślań na dźwięk pisków i dobył swego srebrnego kiścienia. Czekał na zbliżające się stworzenie. Rekrut usytuował się w miarę z dala od sojuszników i stanął po prawej stronie tunelu, prawą ręką chwycił kiścień i energicznie kręcił rękojeścią by wprawić kulę na łańcuchu w obroty. sekundy minęły i kula wirowała wokół rękojeści czekając na wykorzystanie. Nielot biegł z szałem w oczach na rekruta nie bacząc na jego poczynania, gdy był już na metr odległości i szykował się do wykonania ataku, delikatnie przesunąłem dłoń stale mając wprawione kulę w ruch. Bestia wpadła pod lecącą kulę idealnie dając się ogłuszyć. Bestia padła ogłuszona i ślizgnęła się pod nogi zakonnika. Canis nie zwlekał i automatycznie od skoczył w tył biorąc potężny zamach zza pleców i uderzył prosto w czaszkę istoty miażdżąc kości i mózg. bestia była definitywnie martwa...

1/6 ÂŚcierwojady

Aurius:
Paladyn rzucił się na ostatniego ścierwojada, który został na polu walki. Tym razem zakonnik trzymał oburęczny młot. Stwór odwzajemnił szarżę. Biegli na siebie bez choćby cienia strachu. Ptak wybił się celując nogami wyposażonymi w pazury. I udało mu się, lecz jego naturalna broń nie była w stanie przebić napierśnika paladyna. Aurius padł na ziemię nieco przygnieciony i byłby skazany na uderzenie dziobem, ale wybronił się blokując kłapnięcie dzioba rękojeścią swojego młota. Po tym zagraniu rycerz użył całej swojej siły żeby zrzucić z siebie przeklęte monstrum. Udało mu się. Strącony stwór chwilę się miotał, ale zaraz znów atakował swym dziobem. Paladyn uniknął dzioba o włos i wymierzył uderzenie swym młotem. Trafił w bok ptaka dezorientując go na chwilę. Ten brak uwagi wykorzystał jeszcze raz. Teraz potężniejszym ciosem rąbnął w głowę ścierwojada kończąc jego życie.
-To chyba wszystkie.

Canis:
- Taa wszystkie... - Powiedział i przypiął kiścień z powrotem do pasa.

Szliście dalej id alej, aż zobaczyliście nagrobek oraz kawałki muru, które zleciały wraz z wami do tuneli z cmentarza.

- Dobra... musimy się jakoś wdrapać na górę... Aurius? Gdzie jest Myśliwy? Odprowadziłeś go do miasta?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej