Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo czasem wystarczy wyjść do karczmy

<< < (2/11) > >>

Hagmar:
Droga była dobra, był to w zasadzie jedyny szlak z miasta do Hrabstwa Revar czy Dytryktu Kadev. Wiedziałeś też że na rozwidleniu trzeba skręcić w prawo. Sama droga była dość monotonna.

//Dojeżdżasz do rozwidlenia.

Gordian Morii:
Gordian jechał w samotności i ciemności. Nie było słońca, nie było nieba, nie było zieleni i żadnego życia. Była jedynie nuda (nie nie Nessa Tinuviel, której nazwisko mimo podobieństwa nie oznaczało pokrewieństwa) ale taka zwyczajna nuda podróżującego w jakimś tam niejasnym celu. Popijane dla rozgrzania korzenne wino, które od tylu już lat leżakowało w piwniczce obywatelskiego domostwa sprawiło, że Gordian przysnął w siodle pozostawiając konia samemu sobie. Wierny, chociaż niezwykle młody rumak nigdy nie zawiódł mężczyzny toteż ten ufał mu dosyć konkretnie. Niestety nawet najstabilniejszy grunt czasem się trzęsie. Koń nie znał się na kartografii a rozpoznawanie znaków było dla niego niezbyt dobrze opanowanym zajęciem na rozwidleniu wybrał niewłaściwy kierunek i zamiast w prawo pojechał w lewo wioząc nieświadomego póki co Gordiana w jakimś innym kierunku.

Hagmar:
Trochę nawet za bardzo Cię poniósł. Drzemiąc w siodle przejechałeś Chylice Dolną a koń zatrzymał się dopiero przy jakiejś karczmie w środku lasu. Tu też się przebudziłeś.

Gordian Morii:
- O cholera, a gdzie ja jestem? - zapytał sam siebie zatrzymując się przed karczmą. A przynajmniej z założenia była to kraczma, gdyż wyglądała jak karczma, ulokowana była w bardzo karczemnym miejscu, gwarno tu było jak w karczmie, a i jakby dobrze się zaciągnąć to zapach też był iście karczemny oczywiście w obydwu aspektach.
Gordian lekko dał do zrozumienia swojemu wierzchowcowi, że stanie w miejscu mu się znudziło i lekkim kłusem podjechali praktycznie pod drzwi. Czekał tam już jakiś stajenny, który złapał za uzdę i gdy tylko Tinuvel znalazł się na ziemi odprowadził konia do stajni.
Gordian przeciągnął się mocno, tak że aż kości chrupnęły i powstrzymując ziewanie wszedł do środka.
-Witam. Czy do Ombros to stąd daleko? - zagadnął oberżystę.

Hagmar:
Ombros?! Panie drogi, pan chybaś zabłądził skoro z południa zajechaliście. Ze 200km. będzie.
A no, ze 200. Potwierdził czarno-brody krasnolud siedzący najbliżej wejścia.
- Siadajcie i odpocznijcie panie. Podać coś na rozgrzanie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej