Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bo czasem wystarczy wyjść do karczmy

<< < (3/11) > >>

Gordian Morii:
- No to mnie wcale nie pocieszyliście. Tyle drogi... - rzekł strapiony wędrowiec. - Nie, nie będę się lepiej zatrzymywał. Szkoda mojego czasu, wolałbym się nie spóźnić. Poprosiłbym tylko o jakiś prowiant na drogę. Trochę chleba i sera. I jeszcze jakiś gąsiorek korzennego wina. Zapłacę też za oporządzenie mojego konia i za niewielki worek obroku dla niego.
Nie można było powiedzieć, że Gordian był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Chciał jechać jak najprędzej, a tu okazało się, że jeszcze nadłożył drogi. Cieszył się tylko, że nie wjechał w jakieś niebezpieczne rejony, bo to przecież tyle się słyszy o napadach na podróżnych.
- A nie słyszałeś panie przypadkiem o jakimś konwoju, albo kimś kto zmierza w tamtą stronę? Tak bym mógł się przyłączyć wykluczając kolejne zagubienie na trakcie.

Hagmar:
- Ja sie tam wybieram właśnie. - Odparł krasnolud siedzący obok. Karczmarz w tym czasie spełnił zamówienie Gordiana. - Na koszt firmy panie, ja nie zbiednieje a w takich czasach warto pomagać. - A w ogóle jestem Tarral aep Klang. Przedstawił się brodacz.

//Nie pamiętam czy Twoja postać zna Yarpena i jego ludzi.

Gordian Morii:
-To bardzo dobrze się składa, towarzystwo krasnoluda zawsze dwojako premiowane, po pierwsze wiadomo, żeście świetnymi wojakami, a po drugie, myślę, że tematów do rozmów nam nie zabraknie. - odparł chwilowo dosiadając się do przyszłego kompana. - A i gdzie moje maniery? Nazywam się Gordian Tinuvel i jestem... hmm kim ja właściwie jestem? - zamyślił się.
- Myślę, że zubożały mieszczanin, kiedyś tam parający się handlem morskim będzie wystarczająco dobrze określało mnie i moją sytuację. Wszystko przez tę cholerną mgłę.
Gdy karczmarz zaoferował się, że spełni jego zamówienie za darmo aż serce w nim wzrosło. Czyli jednak gadanie, że wielkodusznych ludzi nie ma można wsadzić między bajki, są i o to jest najlepszy tego przykład.

///: Nie, raczej nie znam nikogo z tej kompanii.

Hagmar:
- Miło mi. Ja zaś jestem... kupcem powiedzmy. Obecnie wioze transport musz... eee wędek z Ekkerund do Ombros. Mogę też śmiało żec rzem dobrze znam takie persony jak pana tych ziem Gunsesa Cadacusa czy nieco mniej okrzesanego rębajłę, pijaka i powodu wymarcia dziewic, Aragorna Tacticusa. Brońcie bogowie bym źle mówił o tym świetnym strategu i patriocie który zawsze jest czujny... Tarral i nikt z gości nie mógł wiedzieć że ów patriota wczorajszej nocy upił się w raz z królem i resztą szlachty w świątyni, wyzwał Boga Wojny od chujów i cweli oddał mocz na jego i Zartata pomnik oraz obmacywał kpłanki Zewoli i Ventepi...

Gordian Morii:
- Niestety ale ja nie mogę zreflektować się żadną podobną znajomością. Prosty człek ze mnie i podróżnik nietęgi. ÂŚwiadczy o tym chociażby to, że się zgubiłem, ale już nieważne. Mogę zapytać o to kiedy chciałbyś wyruszyć? - zapytał. Celowo postanowił nie zdradzać tutaj całej swej historii, gdyż karczmy lubiły posiadać dziwne zdolności akustyczne, które w drewnianych belkach czy podporach potrafiły zapamiętać całą rozmowę, nawet taką toczoną półszeptem. Trzeba więc było ścierpieć i grać nieudacznika.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej