Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zupa z goblina
Nikolaj:
- O kurwa - zamurowało go. Spojrzał na kroolika. Następnie na Jiroslava. Ponownie na kroolika. Odrzucił go od siebie.
- To będzie ciekawie - powiedział. Następnie znalazł jakieś szmaty, owiną nimi flakon tak by go nie dotknąć, bo nigdy nic nie wiadomo i schował za pazuchę. Zaczął przeszukiwać pomieszczenie, bo doszedł do wniosku że skoro jest trucizna, to musi być gdzieś antidotum. ÂŚpieszył się, nie było czasu.
Mogul:
Chodziła tobie z niewiadomej części umysłu jedna myśl - po co zabójcy antidotum? Nie znalazłeś nic ciekawego w pomieszczeniu, a otwierając różne szafki zamurowało Cię ponownie. Większość była wypełniona podobnymi flakonikami.
Nikolaj:
Zawsze mógł niechcący dolać sobie do herbatki, skoro pełno się tego tutaj wala. Ehh to nie ma sensu. Z trutką w kieszeni, niziołkiem na jednym ramieniu i staruszkiem na drugim, popędził ile mu pozwalała wampirza siła, wprost do chatki wiedźmy.
Jiroslav:
Nieprzytomny Jiros mamrotał coś pod nosem leżąc na ramieniu wampira, jednak nie sposób było go zrozumieć. Po chwili zamilkł całkiem. Kto wie, co mogło się teraz dziać w jego głowie?
Mogul:
Trafiliście do babci
-Ohh, wy gówniarze jedni, gówniarze. Czekajcie chwile.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej