// Wybaczcie, że dopiero teraz piszę, aby musiałem dość do siebie po Przystanku Jezus.
Gdy względny spokój na powierzchni został przerwany i rozpoczęła się regularna bitwa, Zeleris bardzo lojalnie wobec towarzyszy wykazał się najwyższa odwagą i spieprzył w górę. Oczywiście nie miało to najmniejszego związku z tchórzostwem, lecz było genialnym działaniem mającym na celu łatwiejsze ogarnięcie sytuacji taktycznej w ruinach osady. Dzięki temu dracon mógł łatwo się zorientować, że sytuacja "przedstawia się chujowo". To formalne określenie, często używane w oficjalnych podręcznikach taktyki różnych armii świata. Przez dłuższy moment Flamel latał sobie nad polem bitwy, wspierając swoich towarzyszy duchowo, co było rzecz jasna niezwykle ważne i, po raz kolejny, nie miało związku z tchórzostwem. W końcu uznał jednak, że pora wziąć się do roboty. Na początek wybrał dość łatwy cel, "szeregi" zmutowanych ludzi, które podświadomie nazwał "pomiotami mutacji". Zawisł nad hordą mutantów, nieco dalej od szeregów jego towarzyszy, aby im nie zaszkodzić, i zaczął przygotowywać zaklęcie. Pobrał moc i skumulował ją "wysyłając" nad siebie, po czym zwizuwalizował efekt. Całość trwałą ułamek sekundy. Ostatecznie poprawił namierzenie celu i wywołał efekt zaklęcia, wykrzykując słowa-katalizotor, inkantację.
- Izipash ipush huoshan! - Niemal natychmiast z nieba uderzył grom. Lub raczej Grom. Uderzył z piekielną siłą w jednego z mutantów niemalże wbijając go w ziemię, a już na pewno spalając i zabijając. Od pioruna odłączyły się pomniejsze błyskawice, trafiając w mutantów, którzy znajdowali się w pobliżu uderzenia. Te mutanty również zostały zabite na miejscu. W sumie zginęły cztery pomioty mutacji. Zeleris zatoczył koło i czując, że ma jeszcze w sobie moc, kontynuował ostrzał. Tym razem zaklęciem słabszym, lecz zapewne wystarczającym. Namierzył cel i wykonał mentalną procedurę przygotowania zaklęcia.
- Izipash! - Użył zwykłej Błyskawicy. Pomknęła ona z nieba, prosto jednego z mutantów. Ten, rażony snopem elektryczności, padł na ziemię i już nie wstał. Jego kark, miejsce uderzenia, radośnie dymił.
7/10 wynaturzenie mutacji
74/460 pomiot mutacji
11/30 opętany magin ognia