- Dzieeeghrr... - Zeleris podziękował paladynowi. Tak średnio artykułowanie i przytomnie, ale liczą się chęci. No i cicho. Tak cicho, ze rycerz ledwie to dosłyszał. Po chwili od zabandażowania ran, dracon usiadł chwiejnie. Spojrzał na Auriusa ponurym wzrokiem.
- Opatrzony przez paladyna... co za hańba... - zaklął jeszcze pod nosem, co mogło świadczyć, że pomoc medyczna okazała się fachowa i mag nie jest już tak osłabiony jak był. Wstał opierając się o ścianę.
- No, ale dzięki - powiedział już wyraźnie. Po tym poczłapał powoli na powierzchnię, gdzie miał nadzieję zwędzić od kogoś jakąś miksturę uzdrawiającą. W tej chwili jakoś nie miał ochoty aby szperać po magazynach.