Tereny Valfden > Dział Wypraw
Doprowadzić sprawy do końca - Ansir
Isentor:
Cztery kokony eksplodowały równie widowiskowo co naczynie Meaneba. W laboratorium na podłodze leżały niemal już gotowe do starcia mutanty.
Zabójczy mutant
-Psia mać!
4/4 zabójczy mutant
Hagmar:
Dracon rozproszył zaklęcie, było za słabe. Zabawimy się po staremu. Dobył obydwu mieczy i przyjął postawę bojową czekając na ruch przeciwnika.
//BTW. Te pierwsze zaklęcia z magii śmierci są do dupy Isu ;[
Malavon:
Psia mać! - przemknęło magowi przez myśli. Elf już wykorzystywał dziś sporo ilość swojej energii, ale postanowił się skupić i jeszcze raz użyć zaklęcia. Cofnął się za plecy swoich twardszych towarzyszy, a potem wyciągnął dłonie. Pobrał moc z wnętrza siebie, jak go kiedyś uczono w Gildii Magów. Skoncentrował się na jednym z mutantów. Uwolnił energię i szybko dodał zaklęcie. -Anoshu izosh ruash! Wokół mutanta zaczęła tworzyć się kula wody. Malavon skupił całą swoją energię na utworzeniu jej i utrzymaniu bestii wewnątrz. Korzystając z nauk medytacji starał się zapanować nad tą energią. Nie dopuści go do kompanów...
Magia wody - Kula wody
Isentor:
Jeden z mutantów ruszył szarżą z wyciągniętymi mackami na Aragorna. Drugi rozbił szponem oprzyrządowanie laboratorium i zniknął gdzieś w oparach wywarów. Trzeci mutant zrobił kilka kroków, wyciągnął ku górze cztery szpony po czym w każdym z nich zmaterializował po błysku, których oślepiające światło poraziło w bezruchu wszystkich uczestników wyprawy zebranych w laboratorium. Zaklęcie Malavona zostało przerwane, zaś zabójczy mutant uwięziony w kuli wody zaczął stąpać w jego kierunku.
//Wszyscy w pomieszczeniu są oślepieni na następny post z walką.
Zeleris Flamel:
- Kurwa, mówiłem... - warknął do siebie Zeleris, klnąc pod nosem na cały świat i jeszcze trochę. Widząc czwórkę mutantów zrobił kilka kroków w tył, jak przystało na maga i zaczął szykować zaklęcia. Właściwie zaczął zastanawiać się jakiego użyć, gdyż nie sądził aby jego arsenał był wystarczający do pokonania mutantów. Ale mógł je chociaż uszkodzić, spowolnić, czy coś... Zaczął więc skupiać moc na zaklęcie. I wtedy jeden z mutantów wyciągnął macki i błysnął. Musiał mieć jakieś zdolności pseudomagiczne. Błysk był cholernie mocny, oślepiający wręcz. Dracon zasłonił oczy łapą, lecz niewiele to dało. Oślepiony, mrużąc oczy, wycofał się kilka kroków w tył. Nie był w stanie zrobić wiele więcej. Dobrze, że chociaż pozostałe zmysły działały dobrze. Mimo to zaklął znów, mając nadzieję, że przez czas oślepienia nie zostanie zaatakowany.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej